Słabo radzi sobie wiosną w rozgrywkach Radomskiej Ligi Okręgowej seniorska drużyna Prochu Pionki. W środowym meczu 23. kolejki zespół trenera Łukasza Glisty zaledwie zremisował na własnym boisku 0:0 z beniaminkiem, RuszCovią Borkowice. Proch pozostał na 6. miejscu w tabeli, ale teraz czekają nas mecze ze ścisłą czołówką ligi.
Poziom środowego spotkania był bardzo niski. Goście, którzy walczą o utrzymanie przyjechali do Pionek po remis i swój cel osiągnęli. - Wiedziałem, że moja drużyna słabo wygląda pod względem kondycyjnym. Dlatego chcieliśmy strzelić bramkę w pierwszej połowie - mówił nowy trener RuszCovii, Piotr Dejworek. W Pionkach po raz pierwszy prowadził zespół z ławki rezerwowych. Zastąpił na tym stanowisku Andrzej Ośkę.
Reklama
W pierwszej połowie Proch stworzył zaledwie jedną groźną sytuację. Strzał Mateusza Szczepańskiego odbił bramkarz rywali Ireneusz Banasiewicz, a dobitkę Adriana Jurczaka zblokował obrońca. Po przerwie z każdą minutą uwidaczniała się przewaga naszej drużyny. Co z tego skoro nie było pomysłu na zaskoczenie skomasowanej defensywy przyjezdnych. Najbliżej szczęścia byliśmy po rzucie wolnym wykonywanym przez Mateusza Szczepańskiego.
Runda wiosenna jest jak na razie wybitnie nieudana dla naszej drużyny. Spośród ośmiu meczów podopieczni Łukasza Glisty wygrali tylko dwa razy. Teraz przed nimi wyjątkowo trudne spotkania z silnymi przeciwnikami. Wyjazdowe mecze z Szydłowianką i Powiślanką Lipsko oraz u siebie z Wulkanem Zakrzew i KS Warka. Pierwszy sprawdzian już w sobotę w Szydłowcu. "Biało-zieloni" pojadą tam poważnie osłabieni. Zabraknie Radosława Orłowskiego, środkowego pomocnika, doświadczonego Piotra Cichawy i najlepszego strzelca zespołu Mateusza Szczepańskiego. Wszyscy będą się bawić na weselach.








geopard.pl

