Niewiele dobrego można powiedzieć o niedzielnym meczu w Garbatce. Z jednej strony sporo walki i szybkie kontry a z drugiej mnóstwo strat i niedokładnych zagrań. O dziwo pomimo, iż Plon przeważał w pierwszej a Proch w drugiej połowie to decydujący gol dla gospodarzy padł w 80 minucie po strzale Jakuba Mirkowskiego.
Pierwsze 45 minut w wykonaniu Prochowni było mizerne. Praktycznie nie stworzyliśmy żadnego zagrożenia pod bramką Pietrzyka. Większośc akcji kończyła się przed polem karnym po niedokładnych wrzutkach i dograniach po ziemi. Plon nastawił się na grę z kontry, ale na nasze szczęście brakowało im dokładności i wiele razy zawodnicy rywali łapani byli na spalonych.
Najlepszą sytuację dla Biało-Zielonych zmarnował w 75 minucie Łukasz Glista. W sytuacji sam na sam przelobował Pietrzyka, ale futbolówka o centymetry minęła bramkę.
Na 10 minut przed końcem po kolejnej szybkiej kontrze drużyna prowadzona przez Jerzego Leszczyńskiego objęła prowadzenie. Dokładną centrą z prawej strony popisał się Turek Aykut Kavci a zamykający akcję Jakub Mirkowski wślizgiem wpakował piłkę do siatki.
W doliczonym czasie gry przed świetną szansą stanął Robert Cychowski. Uderzenie głową odbił bramkarz Plonu a za moment popisał się dobrą interwencją po strzale Glisty zza pola karnego.
W dalszym ciągu pokutuje brak skuteczności i solidnego napastnika, który z 1-2 sytuacji potrafi zawsze coś wykorzystać. Gra Prochu nie wyglądała najgorzej, ale wszystko to można podsumować starą piłkarską prawdą. Gdy nie zdobywa się bramek, nie wygrywa się meczy.
czytaj więcej na : www.proch.pionki.org








geopard.pl

