Opozycyjni radni otrzymali jasny i czytelny przekaz. „Jeśli nie dokonacie przesunięć w budżecie i nie zapewnicie środków na cele przeze mnie wskazane, to wówczas ja nie ogłoszę konkursów finansowych dla stowarzyszeń". Nie jest to oczywiście cytat z wypowiedzi burmistrza, ale przesłanie jego wystąpienia było aż nadto czytelne. Najwidoczniej Pan Romuald Zawodnik zapomniał, w jakim kraju mieszka. Przypominam, że w Polsce obowiązuje demokracja i nie po drodze nam z rządami Castro na Kubie czy Łukaszenki na Białorusi.
Tylko i wyłącznie w gestii burmistrza leży, kiedy zostaną ogłoszone konkursy finansowe. Należy pamiętać, iż od ich ogłoszenia do rozstrzygnięcia a potem do pierwszych wpłat na konto upłyną kolejne tygodnie a może i miesiące. Za co w takim razie mają wyjeżdżać na zawody, zgrupowanie czy turnieje piłkarze Prochu i Championa, drużyny siatkarskie Bety czy PTS, lekkoatleci Juniora czy sportowcy z klubu Delfin?? Dlaczego jednoosobowe decyzje „ojca miasta" mają odbijać się na tych młodych ludziach?
Nie od dziś wiadomo o jawnej niechęci burmistrza do KS Proch Pionki. To przede wszystkim w to największe pionkowskie stowarzyszenie, z bogatą 83-letnią historią i tradycją ma uderzyć wstrzymanie decyzji o ogłoszeniu konkursów. Przy tym obrywają jednak i inni, ale widocznie dla Pana Zawodnika każdy sposób jest dobry i działa on zgodnie z zasadą, iż każda wojna wymaga ofiar.
Jak sam podkreślił w swoim ostatnim wystąpieniu, nie ma mowy o wsparciu z kasy miasta stowarzyszeń dopóki opozycyjni radni nie zgodzą się na przedstawione przez niego propozycje budżetowe. Stwierdzenie, iż w ubiegłym roku radni „zrozumieli to" i wyrazili zgodę dopiero w czerwcu, jasno pokazuje, jakimi metodami posługuje się Romuald Zawodnik.
Warto przypomnieć sytuację, jaka zaistniała w ubiegłym roku. Po wielu spotkaniach w nerwowej atmosferze, kłótniach i zatargach dopiero w połowie czerwca rozstrzygnięte zostały konkursy finansowe! Przez pierwsze pół roku pionkowskie stowarzyszenia nie otrzymały z budżetu ani złotówki. Dzięki wielkiemu poświęceniu działaczy i sponsorów największy klub sportowy Proch mógł przystąpić do rozgrywek i normalnie funkcjonować.
Obecnie wydaje się, że czeka nas powtórka z rozrywki. Tyle tylko, że może obyć się bez happy endu i radni nie wyrażą zgody na budżetowe zachcianki burmistrza. Pytanie pozostaje czy wtedy Pan Zawodnik w ogóle nie ogłosi konkursów. Zrobi na złość i w pełni skorzysta ze swej władzy?! Szkoda tylko, że nie używa jej w dobry i pożyteczny dla miasta sposób. Zamiast łączyć i pomagać rozwiązywać problemy, piętrzy kolejne, nastawia i skłóca całe pionkowskie społeczeństwo.
Takie są standardy uprawiania polityki w wykonaniu burmistrza Pionek. A wystarczy rozejrzeć się i prześledzić jak wyglądają rozwiązania tego typu problemów w sąsiednich miastach. W Radomiu, Zwoleniu czy Kozienicach działacze już wiedzą, na co mogą liczyć. Tam nie ma szantaży, targów coś za coś i gróźb. Tam jest normalna sytuacja pozwalająca wszystkim stowarzyszeniom rozwijać się i funkcjonować. A może wymagamy za dużo?? Może burmistrz chce dobrze, a że wychodzi jak zawsze...
Pozostaje zadać tylko jedno pytanie. Co będzie, jeżeli obie strony nie dojdą do porozumienia? W ubiegłym roku zajęło im to kilka miesięcy. Teraz wszystko wskazuje na to, iż grupa radnych opozycyjnych nie podda się szantażowi burmistrza i nie wyrazi zgody na jego propozycje. Czy ma to być równoznaczne z końcem działalności stowarzyszeń funkcjonujących w Pionkach?? Trudno dziwić się zniechęceniu i zmęczeniu działaczy w klubach sportowych, gdy nie mogą zaplanować następnych miesięcy działalności. Ci ludzie poświęcają swój prywatny czas, działają społecznie a teraz może dojść do sytuacji, że przyjdzie im tłumaczyć dzieciom czy ich rodzicom, iż pieniędzy nie ma i niewiadomo kiedy będą. Zamiast promować się poprzez sport Pionki będą spychane na sam margines. Ciężka praca wielu ludzi pójdzie na marne. A gdy dojdzie do sytuacji, w której jedno ze stowarzyszeń ogłosi swoją upadłość to oczywiście winnych nie będzie.








geopard.pl

