Kura znosząca zielone jajka. Prawie 4-metrowy boa dusiciel. Suseł i baran, który reaguje na dźwięk swojego imienia i potulnie je z ręki.
Wcale nie trzeba jechać do zoo, żeby zobaczyć taką menażerię. Rodzina Państwa Turskich z Pionek w domu i na podwórku ma kilkadziesiąt gatunków najrozmaitszych zwierząt.
Rozmawialiśmy z Panem Tomaszem o jego pasji i zwiedzaliśmy ogród, w którym wspólnie żyją pies, owca, baran, królik, gęsi, kaczki i kury ozdobne.
Reklama
Zaczęło się od kameleona
Wszystko zaczęło się bardzo niewinnie ponad 12 lat temu. Najpierw było olbrzymie zainteresowanie i hobby, a potem pojawił się pierwszy, egzotyczny okaz.
- Kolega z Tunezji wiedział, że mam hopla na punkcie zwierząt. Ponad 12 lat temu przywiózł mi z wakacji kameleona. Udało mi się stworzyć mu takie warunki, że przeżył u mnie prawie półtora roku. Potem były węże zbożowe, pytony królewskie, legwany i zaczęły się w końcu boa dusiciele – opowiada o początkach swojej pasji Pan Tomek z ulicy Podgaje w Pionkach.
Zwierzęta są wszędzie
Wchodzimy na podwórko. Rzut okiem w lewo, a tam w mini-oczku wodnym dostojnie pływają żółwie. Jak mówię właściciele kilka dni temu doczekali się małego żółwika. Pan Tomasz łączy przyjemne z pożytecznym. Jest właścicielem sklepu zoologicznego, który mieści się na parterze. Na piętrze ma swoje królestwo. W sklepie kupić można prawie wszystko. Różne gatunki jeży, węże, jest nawet i suseł.
Węże z całego świata
Pierwsza rzecz, która rzuca się w oczy w pokoju gościnnym to sporych rozmiarów terrarium. Za przeszkloną gablotą ponad 20 węży. Są tam pyton królewski, pyton tygrysi, boa dusiciele. Na ścianach oprawione w gabloty, suszone straszyki, motyle, żuki i pająki. To z kolei kolekcja żony Pana Tomasza.
- Węże kupowałem na giełdach w Polsce. Są one sprowadzane z całego świata. Najdroższy kosztował mnie około 1500 euro. Niektórzy mówią, że ludzie kupują boa dusiciela, żeby się dowartościować. To wcale nie jest tak. Tak naprawdę to nie jest groźne stworzenie – opowiada Pan Tomek.
Uwierzyliśmy na słowo i woleliśmy nie podchodzić. Największy wąż z kolekcji waży sporo ponad 20 kilogramów i mierzy około 3.5 metra. Żywi się królikami i kurami. Jak zapewnia Pan Tomek boa nie jest wężem jadowitym. Miał okazję sprawdzić to na własnej skórze.
- Zostałem ugryziony już kilkanaście razy. Jedno co mogę powiedzieć, to że nie jest to zbyt przyjemne uczucie. Tego typu wąż ma około 120 zębów. Dlaczego właśnie węże? To jest takie uczucie, że najpierw miałem jednego. Potem chciałem mieć kolejnego i następnego – mówi posiadacz egzotycznego terrarium z Pionek.
Najmniejsze owce świata i ozdobne kury
Egzotyczne gady z całego świata to nie jedyne okazy, jakie na swoim domu i na podwórku hoduje Pan Tomasz. Tuż za domem zbudował specjalną zagrodę, w której żyją baran Kacper i owca Agata. Właściciel woła je po imieniu, a one potulnie przychodzą i jedzą z ręki. Obok stoi woliera, czyli pomieszczenie dla ptaków. W środku bywają pawie, gołębie i kury ozdobne. Jest też kura, która znosi zielone jajka.
- Kiedyś miałem kajmana i moim wielkim marzeniem jest posiadanie krokodyla. Myślę, że jeszcze wszystko przede mną. Gdybym tylko miał większą działkę, to na pewno uruchomiłbym mini-zoo. Nie ma rzeczy niemożliwych. Pamiętam jak zażartowałem, że sprowadzę hipopotama i sąsiedzi uwierzyli. Pytali tylko, gdzie będę go trzymał – śmieje się Pan Tomek.
Ogród Państwa Turskich jest częstym miejscem wycieczek dla dzieci ze szkół w Pionkach. Zainteresowanie jest naprawdę spore. Tylko tutaj w jednym miejscu mogą przecież spotkać kilkadziesiąt gatunków najrozmaitszych zwierząt.







geopard.pl


Ukryj komentarze Dodaj komentarz