Problem powraca jak bumerang na przełomie kwietnia i maja. Rozliczenia ciepła za okres zimowy w zasobach Pionkowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Zdenerwowanie mieszkańców, któremu trudno się dziwić. Trafiają się bloki, gdzie dopłaty wahają się w granicach 400-500 złotych od mieszkania.
Tuż po pojawieniu się naszej publikacji otrzymaliśmy maila od jednej z czytelniczek. - W moim bloku przy ulicy Słowackiego 3 została wystosowana petycja do PSM. Mieszkańcy sprzeciwiają się tak wysokim dopłatom (ja dostałam ponad 325 złotych) i nie zamierzają płacić. Powodem jest nie tylko wysokość dopłat, ale także przerwy w ogrzewaniu, awarie kotła. Pod petycją podpisali się prawie wszyscy mieszkańcy bloku - napisała do nas Pani Monika.
- Ciepło to bardzo trudne zagadnienie. Każdy w tym sporze ma po części rację. Regulacja ciepła powinna odbywać się po wcześniejszych wspólnych spotkaniach i zawarciu konsensusu pomiędzy PSM, OWKC, a wspólnotami - mówi prezes Pionkowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, Wincenty Lipka.
Reklama
Mieszkańcy z ponad 20 bloków otrzymali w ostatnich dniach zawiadomienia, z których na pewno nie byli zadowoleni. Dopłaty za ciepło wynoszą nawet w granicach 400-500 złotych od lokalu. Największe przy ulicy Sienkiewicza w blokach 10, 12 i 14. Dlaczego tak się dzieje? Władze spółdzielni tłumaczą to regulacją zaworów ciepłowniczych na własną rękę, brakiem edukacji jeśli chodzi o oszczędzanie ciepła i zabiegami mieszkańców, którzy montują sobie więcej kaloryferów albo "ulepszają" te, które posiadają.
- Każdy blok ma licznik i musi rozliczyć się z energii, która została wykorzystana. W tym roku płacimy też za bardzo trudną zimę. Trzeba powiedzieć, że stan ciepłowni i wymiennikowni jest, jaki jest. Dochodzi do sytuacji, że ludzie mają za ciepło w domach i zamiast zgłaszać do spółdzielni, regulują ciepło poprzez otwieranie okien. Wszyscy muszą poczuć się właścicielami swojego bloku. Tylko służby do tego powołanie mają regulować ciepło, a nie mieszkańcy - tłumaczy prezes Lipka.
Spośród 77 bloków administrowanych przez pionkowską spółdzielnię, trafiają się również takie, w których mieszkańcy nie muszą martwić się dopłatami po sezonie. Są to przede wszystkim bloki na ulicy Kozienickiej. Jak dowiedzieliśmy się w PSM, w głównej mierze jest to spowodowane inną, znacznie lepszą technologią ocieplania budynków.
Do tej pory osoby mieszkające w zasobach PSM płaciły zaliczkę na ciepło na poczet całego roku 3 złote 17 groszy z metra kwadratowego. Wszystko wygląda na to, że w przyszłym sezonie grzewczym ta zasada ulegnie zmianie. - Będziemy chyba musieli zróżnicować zaliczkowanie na ciepło - mówi Wincenty Lipka.
Trudno dziwić się zdenerwowaniu mieszkańców, którzy w czwartek okupowali Urząd Miasta i żądali wyjaśnień od zastępcy burmistrza Stanisława Mazura. Dochodzi do tak paradoksalnych sytuacji, że bloki ocieplone mają dopłaty, a te nie ocieplone zwroty. Dwa bloki obsługiwane przez jeden licznik ciepła mają spore różnice w zwrotach.
Jak zapowiada prezes Pionkowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej to ma się zmienić w najbliższym sezonie grzewczym. Pytanie tylko, czy nie skończy się na zapowiedziach. - Musimy osiągnąć porozumienie jeżeli chodzi o regulację ciepła. Konieczne jest przeprowadzenie rozmów na linii Pionkowska Spółdzielnia Mieszkaniowa - Oddział Wodno-Kanalizacyjno-Ciepłowniczy - miasto - wspólnoty - przyznaje na zakończenie prezes PSM.








geopard.pl


Ukryj komentarze Dodaj komentarz