Dramatyczne pismo związkowców. Niskie płace, wypłacanie pensji w ratach, zadłużenie zakładu i obawy o ogłoszenie jego upadłości - to wszystko pojawia się w piśmie związkowców "Solidarności" z pionkowskich Zakładów Produkcji Specjalnej do prezesa zarządu holdingu Bumar.
W piśmie czytamy między innymi: "Nasze oburzenie budzi fakt występującego wielokrotnie w ostatnich miesiącach w ZPS zjawiska niewypłacania w odpowiednich terminach całości wynagrodzenia. Bulwersujące dla nas jest także, że nie mamy zwykle wiedzy, kiedy konkretnie kolejnych rat w danych miesiącach należy się spodziewać. Dotyczy to zarówno pracowników umysłowych, jak i fizycznych". Związkowcy zwracają uwagę, że wypłata wynagrodzeń w terminie należy do podstawowych praw pracowniczych i powtarzające się naruszanie tego prawa jest ciężkim przewinieniem pracodawców.
Reklama
Długi zakładu
Związkowcy mają znacznie więcej uwag. Narzekają na żenująco niskie, ich zdaniem, płace, których wysokość pomimo pracy nieraz w szkodliwych warunkach często nie odbiega od wysokości płacy minimalnej. Niepokój związkowców budzi także wysoki poziom zadłużenia spółki. "Obawiamy się, by ktoś w końcu nie złożył wniosku o ogłoszenie upadłości" - podkreślają autorzy pisma. - Wszystko wynika z troski o przyszłość zakładu, o nasze miejsca pracy. Wiemy, jak skończyła się historia Pronitu i nie chcemy, by doszło do powtórzenia tej sytuacji - mówił nam Marek Trzemielewski, szef Solidarności w ZPS.
Kiedy będzie lepiej?
Związkowcy otrzymali już odpowiedź na swoje pismo. Przedstawiciele Bumaru zapewniają, że podejmują razem z zarządem spółki wszelkie możliwe działania, mające na celu zapewnienie płynności finansowej firmy. Informują także, że ZPS znalazły się na liście zakładów, które będą realizowały umowy offsetowe, czynione są również starania o wsparcie z pieniędzy pochodzących z prywatyzacji. - Te argumenty słyszeliśmy już wcześniej od naszego zarządu, natomiast realnym skutkiem naszych monitów jest to, że ostatnie pensje były już wypłacane w terminie - dodaje Marek Trzmielewski.
Piotr Kutkowski, Echo Dnia
"Żyjemy w mieście ogromnego bezrobocia, którego ilość mieszkańców sukcesywnie maleje. Na tym tle Zakłady Produkcji Specjalnej są ważnym pracodawcą, stąd nasza troska – działaczy związkowych, by ten zakład po pierwsze dalej istniał, po drugie sukcesywnie się rozwijał, po trzecie był pracodawcą, który szanuje prawa pracowników do godnych warunków pracy i płacy.
Tymczasem od jakiegoś czasu zaczęliśmy nabierać przekonania, że postępuje proces odwrotny – stopniowe kurczenie się zakładu – nie tylko terytorialne, ale przede wszystkim jeśli chodzi o poziom zatrudnienia i merytorycznej działalności. Z niepokojem obserwujemy kolejne niepowodzenia, brak jakichkolwiek większych inwestycji modernizacyjnych, bardzo poważne zadłużenie, a przy tym, jeśli chodzi o bieżące działania osób kierujących zakładem – najdelikatniej mówiąc budzą one naszą krytykę.
Taka sytuacja przekłada się oczywiście na sytuację pracowników. Po dziesięciu latach, które można moim zdaniem określić okresem wegetacji, biorąc to wszystko pod uwagę mamy obawy o to, jaka będzie przyszłość tego zakładu.
Jeśli zrobić porównanie do sytuacji innych spółek przemysłu zbrojeniowego, to wystarczy wspomnieć o tym, że np. pokrewny zakład w innym mieście był kiedyś na krawędzi bankructwa, a obecnie średnia płaca wynosi tam 3,5 tys. zł, więc jeśli jest wola postawienia spółki na nogi, to da się to zrobić, tylko potrzebne są dobre decyzje zarówno na poziomie zarządu spółki, jak też zarządu całej Grupy Bumar." - tekst z Biuletynu "Solidarności".







geopard.pl


Ukryj komentarze Dodaj komentarz