Oni po prostu kochają zwierzęta i bardzo często poświęcają prywatne pieniądze by poprawić los chorych, bitych bądź niechcianych psów. Problemów jest mnóstwo, ale dla członków Pionkowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami nie ma to najmniejszego znaczenia. Zwierzaki zapomniane, bite, głodzone, przywiązywane do drzew i pozostawiane na pewną śmierć. - Pionki są małą społecznością i raczej nie spotykamy się z aż tak drastycznymi przykładami maltretowania psów. Pamiętam, że mieliśmy przypadek zabicia psa siekierą. Prokuratura odmówiła nam uczestniczenia w procesie jako oskarżyciel posiłkowy. Trafiają za to do nas psy wyrzucone i dla mnie też jest to forma znęcania. Zdarzają nam się przykłady, że zwierzaki po adopcji trafiają z powrotem do naszego schroniska. Biorąc zwierzę zawsze apelują o to, żeby najpierw się zastanowić. To jest obowiązek, to są wymagania, pieniądze, które trzeba wyłożyć i czas, który trzeba poświęcić - mówi Monika Glińska, prezes Pionkowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.
Często spotykamy zwierzęta błąkające się po ulicach, wychudzone, głodne, spragnione. Pozbawione domów psy i koty zostają porzucone przez swoich właścicieli, dla których stały się ciężarem, niepotrzebną rzeczą. Pozostawiane są w lasach, przywiązywane do drzew, ogrodzeń, wyrzucane z samochodów na ulicę, ale także bite, maltretowane, skrajnie wycieńczone, przetrzymywane w nieludzkich warunkach.
Reklama
Pionkowskie schronisko dla zwierząt mieści się na terenie dawnego Pronitu. Obecnie znajdują się tam jedynie psy. Koty wymagają po prostu znacznie lepszych warunków cieplnych i kompletnie innych warunków bytowania. Dlatego dla nich nie ma tam miejsca. - Teraz w schronisku przebywają dokładnie 53 pieski a miejsc mamy tylko 40. Sytuacja jest o tyle dramatyczna, że psów na ulicach jest dużo więcej - przyznaje prezes PTOnZ.
Wolontariusze i ludzie pracujący w schronisku robią wszystko, żeby zwierzaki miały jak najlepsze warunki. W tym celu wydzielone zostały miejsca socjalne, w których psy mogą wrócić do zdrowia lub zaadoptować się do nowych warunków. Opiekę weterynaryjną zapewnia miasto. - Współpracę z doktorem mamy głównie na poziomie sterylizacyjnym. W sytuacji, gdy potrzebujemy pomocy i interwencji lekarza w schronisku czy na mieście, to zawsze tą pomoc otrzymujemy - dodaje prezes.
Największym problemem są finanse a właściwie ich brak. Ulotki reklamowe, materiały promocyjne są robione przede wszystkim ze środków prywatnych członków stowarzyszenia. Przyda się dosłownie wszystko. Stare koce, miski, sucha karma, obroże, smycze. Pieniądze są potrzebne głównie na sterylizację. W tym celu PTOnZ zostało zarejestrowane, żeby móc działać oficjalnie. - Mamy własne konto, na które ludzie robią dobrowolne wpłaty. Chcemy ludziom pokazać, że wszystkie wpłacone przez nich pieniądze idą na zwierzaki. Na razie nie mamy statusu organizacji pożytku publicznego, bo na to trzeba pracować dwa lata i niestety nie przysługuje nam 1% podatku - przyznaje Monika Glińska.
Wystarczy serce, miłość do zwierząt, odpowiedzialność. Psa z pionkowskiego schroniska może zaadoptować właściwie każdy, kto myśli i czuje. - Czasem trzeba się zastanowić. Duży pies nie może być w bloku. Najlepiej domek i posesja, ale nie łańcuch i buda. Ja jeżdżę na kontrolę i jeśli zachodzi taka konieczność zwierzę jest odbierane z adopcji - informuje prezes.
Schroniska w Polsce są przepełnione, co chwila trafiają do nich psy i koty z ciężkimi urazami w dużym stopniu powypadkowymi, ale także spowodowanymi przez człowieka. Bestialstwo ludzkie nie zna granic. Często słyszymy w mediach o coraz to gorszych i przerażających przypadkach znęcania się nad zwierzętami. - Ludzie oczekują cudów i ja się nie dziwię, bo trudno jest sobie wyobrazić, jak samemu można pomóc jeśli ma się już w domu stworzenie, jeżeli się jest osobą pracującą i człowiek nie ma możliwości poświęcenia czasu. Dlatego też szuka się miejsca w takim przytulisku jak nasze. Bywa jednak, że z miejscami jest krucho i niestety nie możemy pomóc. Na pewno staramy się interweniować w bardziej dramatycznych sytuacjach - mówi na zakończenie prezes PTOnZ.
Pamiętajmy, że zwierzę nie jest rzeczą, zabawką, którą można wyrzucić, kiedy już się znudzi. Zwierzę tak samo jak człowiek jest istotą czującą. Często mocno przywiązaną do swojego właściciela. Nie pozwólmy, aby spotkał je zły los. Pomagajmy. Nie bądźmy obojętni. Jeżeli wiemy o przypadkach maltretowania zwierząt najlepiej zgłosić to na policję, która bezpośrednio współpracuje z PTOnZ.
Numer konta: Pionkowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami, ul. Mickiewicza 53/21 (tel. kontaktowy 601-839-693)
PKO BP S.A. Oddział 1 w Pionkach, nr rachunku: 48 1020 4317 0000 5102 0260 8180







geopard.pl


Ukryj komentarze Dodaj komentarz