(zobacz video) Wzajemne
oskarżenia, kłótnie, insynuacje i przerywanie obrad. W takiej
atmosferze pionkowscy radni podjęli uchwałę o zatwierdzeniu
miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego w północnej
części miasta. Jak zwykle najmniej było w dyskusji merytoryki a
najwięcej ataków personalnych i poruszania spraw kompletnie nie
związanych z tematem. Podczas czwartkowej, VI sesji Rady Miasta
spotkały się dwie grupy mieszkańców. Jedni mają zamiar skierować
uchwałę do sądu, bo jest dla nich skrajnie niekorzystna. Inni
trzymali mocno kciuki i niemalże skakali do góry, bo po 4 latach
walki i „chodzenia” za planem będą mogli wreszcie zacząć
budować tam swoje domy.
Plan zagospodarowania przestrzennego dotyczy północnej części miasta. Wyznaczonej granicami ulic Partyzantów (od północy), Chemiczną (od wschodu), Leśną (od zachodu) i projektowanym przedłużeniem Adasia Guzala (od południa). Procedura ustalenia planu została wszczęta jeszcze w 2006 roku. Od tamtej pory trwały konsultacje, nanoszono liczne zmiany. Już pod koniec poprzedniej kadencji uchwała o zmianie przeznaczenia działek na północy Pionek miała wejść w życie, ale radni nie przychodzili na sesje. Miało to związek z „wojną” o funkcję przewodniczącego Rady Miasta. - Dzięki temu planowi teren, który nie jest zagospodarowany zostanie zaktywizowany. Ten plan powinien być już 3 lata temu sfinalizowany. Dla miasta to nowe podatki z tytułu nieruchomości, udziały z podatku CIT do budżetu a przede wszystkim czynnik miastotwórczy. Ludzie uciekają z Pionek i budują się na na terenie gminy. Tam posyłają dzieci do szkół i przedszkoli. Musimy podejmować trudne decyzje i brać pod uwagę dobro całego miasta. Nigdy nie dojdziemy do sytuacji, że każdy wyrazi na ten plan zgodę – mówi burmistrz Marek Janeczek.
Reklama
Smaczkowi podjętej w czwartek uchwale dodawały zarzuty, jakie stawiali radni opozycji pod adresem przewodniczącego Komisji Infrastruktury Grzegorza Grzyba, że nie powiadomił ich o zebraniu komisji i rozmowach z burmistrzem. Znacznie więcej uwagi radni poświęcili temu zagadnieniu, niż merytorycznym rozmowom na temat uchwały. Poddany wniosek o jawne, imienne głosowanie również nie zyskał akceptacji. Ostatecznie stosunkiem głosów 13 za, 7 przeciw radni podjęli uchwałę zatwierdzającą miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego w północnej części Pionek. - Mało jest takich ludzi jak my, którzy czekali 4 lata i chodzili za tym planem. Inni budują się w gminie. Zobaczycie, że za rok ten teren będzie przypominał wielki plac budowy. Przecież w tej części Pionek kompletnie nic nie dzieje się już od 30 lat. Moim zdaniem jeżeli ktoś się na to nie godzi, to jest to zwykła ludzka przekora – powiedział nam pan Rafał, mieszkaniec Pionek od 4 lat starający się o uchwalenie planu zagospodarowania przestrzennego w północnej części miasta.
Swojego rozgoryczenia a nawet oburzenia nie ukrywali właściciele działek, które plan obejmuje. W ich imieniu głos zabrał Waldemar Warchoł. - Proponowany plan zabudowy jest wirtualny, nie będzie realizowany. My mamy swoje plany wobec tych terenów. Jeżeli Urząd Miasta szuka pieniędzy, to nie w ten sposób. Miasto buduje się od centrum a nie od peryferii. Te tereny są naszą własnością i nam proszę zostawić decyzję, co do ich przeznaczenia. Plan bez wodociągów, dróg dojazdowych będzie sztucznym planem – mówił.
Podłożem większości konfliktów są pieniądze. Wydaje się, że nie inaczej jest w tej sprawie. Nowy plan i przekształcenie tego terenu to wyższe należności podatkowe. Z drugiej strony to czynnik miastotwórczy, bo ludzie nie będą musieli szukać działek na terenie gminy. Kto miał rację w tym sporze pokaże czas.







geopard.pl


Ukryj komentarze Dodaj komentarz