Specyfika miasta, linia kolejowa praktycznie
przecinająca Pionki na dwie części, działalność ZPS i produkcja materiałów
wybuchowych, rozproszona zabudowa największej gminy w regionie, którą
zamieszkuje ponad 30 tysięcy ludzi. Praktycznie wszystko przemawia za tym, by
negatywnie oceniać nowy plan ratownictwa medycznego na Mazowszu. Dodajmy plan,
który przewiduje pozostawienie tylko jednej karetki na teren miasta i gminy
Pionki.
Na temat pionkowskiego pogotowia debatowano we wtorek w Urzędzie Miasta. Posiedzenie Komisji Zdrowia Rady Miasta odbyło się z udziałem zaproszonych gości. Swoje zdanie zaprezentowali wicestarosta radomski Waldemar Trelka, dyrektor SPZZOZ Pionki Aleksander Gawlik, wójt gminy Pionki Mirosław Ziółek oraz burmistrz Marek Janeczek.
Jak to ma wyglądać po 1 lipca?!
Przypomnijmy. Od 1 lipca 2011 roku mają zacząć obowiązywać zmiany organizacji systemu ratownictwa medycznego. Plan przedstawiony przez służby wojewody mazowieckiego jest wyjątkowo niekorzystny dla Pionek. W naszym mieście pozostanie tylko jedna karetka, która będzie obsługiwać olbrzymi obszar miasta i gminy Pionki. Druga karetka została przeniesiona do Jedlni-Letnisko, gdzie będzie miała swoje miejsce wyczekiwania. Dodatkowo miasto Radom i powiat radomski będą jednym rejonem operacyjnym. Mówiąc w skrócie mieszkańcy Pionek, Kozienic czy Zwolenia z prośbą o pomoc dodzwonią się do Radomia i stamtąd będą dysponowane karetki. Do tej pory obowiązywała zasada, że jeden powiat obejmował jeden rejon operacyjny.
Podpisy i nagłośnienie medialne
Od ubiegłego tygodnia w Pionkach zbierane są podpisy pod listami wyrażającymi swój sprzeciw wobec „zamachu” na miejscowe pogotowie. W ciągu zaledwie kilku dni udało się już zebrać prawie 5 tysięcy podpisów. – Akcja poszła bardzo sprawnie i chcę wszystkim za to podziękować - powiedział burmistrz Janeczek. – Dziękuję za to żywe, aktywne zainteresowanie. Zmiany zaproponowane przez służby wojewody są co najmniej dziwne. Przecież miasto Radom i powiat radomski to dwa największe obszary na Mazowszu. Temat pogotowia przycichł na czas wyborów, ale te podpisy są nam potrzebne, żeby presja medialna była na tyle silna by minister Kopacz i wojewoda Kozłowski zastanowili się, czy ten pomysł powinien zacząć funkcjonować od 1 lipca – dodał podczas wtorkowego spotkania wicestarosta Trelka.
Protestują nie tylko w Pionkach. Żywo zainteresowani całą sprawą są również mieszkańcy Iłży i Szydłowca. W Iłży zebrano ponad 8 tysięcy podpisów, stosowną uchwałę wyrażającą swój sprzeciw podjęły władze powiatu szydłowieckiego. Podobne uchwały zapadły w Starostwie Powiatowym w Radomiu i w Radzie Miasta w Pionkach.
13 grudnia w Warszawie odbyło się spotkanie starostów z wojewodą mazowieckim i jego służbami. Warto dodać, że głównym pomysłodawcą nowego planu ratownictwa na Mazowszu jest Michał Borkowski, pełnomocnik wojewody ds. ratownictwa medycznego. – Przedstawiciel wojewody nie potrafił się odnieść merytorycznie do stawianych argumentów. Pan Borkowski nie miał nawet świadomości, że miasto Radom i powiat radomski to dwa oddzielne organizmy – mówił wicestarosta Trelka.
Do kolejnego spotkania starostów doszło w
poniedziałek w Warszawie. Podczas konwentu starości z Mazowsza w zdecydowanej
większości negatywnie ocenili nowy plan
ratownictwa medycznego. Konsultacje
społeczne, spotkania, zbieranie podpisów w tej sprawie mają potrwać do 15
stycznia. Wicestarosta Trelka podczas rozmowy w pionkowskim ratuszu
kilkakrotnie podkreślał, jak olbrzymie znaczenie ma nagłośnienie tej sprawy
medialnie. – Jeżeli wojewoda będzie
głuchy na nasze argumenty, będziemy apelowali poprzez media, PR, nasze podpisy.
Wierzę w to głęboko, że ten plan zostanie przesunięty w czasie o pół roku, na
styczeń 2012. Nawet te pół roku z naszego punktu widzenia może być bardzo
cenne. W tym roku są wybory i jeśli to ich nie przestraszy, to znaczy, że komuś
chyba za bardzo woda sodowa szumi – zdecydowanie podsumował swoją
wypowiedź.
Minuty na wagę życia i śmierci
Uczestnicy wtorkowej debaty mogli też wysłuchać historii jednej z mieszkanek Pionek, na której przykładzie dobitnie widać, jak ważna jest szybka pomoc. – Mój syn był w ciężkim stanie. Dostał drgawek i dzięki temu, że karetka szybko przyjechała, może dzisiaj być z nami. Teraz wiem jak ważne są te „złote” 4 minuty. Dlatego zaangażuję się w tą sprawę z całych sił – powiedziała obecna na spotkaniu pani Lidia.
Wyraźnie widać, że w tej sprawie wszyscy mówią jednym głosem. Nie ma podziałów i niepotrzebnych sporów. Szkoda tylko, że z jednej strony są konkretne argumenty za pozostawieniem dwóch karetek w Pionkach, na które służby wojewody pozostają głuche, zasłaniając się jednocześnie wyliczeniami dokonanymi zza urzędowych biurek. – Ratując pogotowie, ratujemy jednocześnie i szpital. Trudno sobie wyobrazić, żeby jeden zespół obsługiwał miasto i gminę Pionki. Miesiąc temu mieliśmy sytuację, że doszło do wypadku a w drugim miejscu dziecko było w stanie agonalnym i musiałem ściągać karetkę z Kozienic. W Pionkach mamy obecnie dwie karetki i jedną transportową. A dochodzi do sytuacji, że nawet musimy korzystać z tej trzeciej, transportowej właśnie - mówił o sytuacji pionkowskiego pogotowia Aleksander Gawlik, dyrektor SPZZOZ.
Zachęcamy jednocześnie wszystkich do składania swoich podpisów, nagłaśniania sprawy „zamachu” na pionkowskie pogotowia. W tej sprawie powinniśmy stać się społeczeństwem obywatelskim i przejść do konkretnych działań. Za kilka miesięcy może się okazać, że 3 minuty uratują nam życie lub doprowadzą bliskich do rozpaczy po naszej śmierci.









geopard.pl


Ukryj komentarze Dodaj komentarz