(video) Już
po raz trzeci z rzędu zebrali najwięcej w całej Polsce. Podczas
19. Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy udało im się w
sumie uzbierać aż 5044 złotych. Fryzjerzy z salonu kosmetycznego
„Kemon” przy Alei Jana Pawła spisali się na medal. Jak
informuje Tomasz Wróblewski z Miejskiego Ośrodka Kultury tegoroczna
zbiórka w mieście przyniosła około 20 tysięcy złotych.
Rekordzista miał w swojej puszcze ponad 1700 złotych!
Wolontariuszy na terenie Pionek można było spotkać już od wczesnych godzin porannych. Kwestowali głównie w pobliżu kościołów i marketów. Rekordzistą okazał się Mateusz Dziewit, który uzbierał w sumie 1706 złotych i 45 groszy. Tylko nieco gorsi byli Kornelia Sułek (1540 złotych 51 groszy) i Jakub Jarosławski (1213 złotych i 59 groszy). Trafiały się banknoty 100 złotowe i tradycyjnie nie zabrakło monet zagranicznych. Po podliczeniu napływających środków w poniedziałek na godzinę 12 kwota zebrana podczas pionkowskiego 19. Finału WOŚP to 19 tysięcy 787 złotych i 23 grosze. - W sumie będziemy mieli ponad 20 tysięcy złotych. Czekamy jeszcze na puszki z Zakładu Karnego w Żytkowicach i w poniedziałek będzie zbiórka podczas turnieju w hali sportowej. Osiągnęliśmy wynik zbliżony do lat ubiegłych. Przyznam szczerze, że jestem zaskoczony. Myślałem, że będzie mniej pieniędzy. Przy ilości dokładnie 20 puszek jest to kwota naprawdę przyzwoita. Licytacja niespecjalnie wyszła, ale kilka osób zadeklarowało się, że kupi przedmioty wystawione na sprzedaż – mówi Tomasz Wróblewski z pionkowskiego sztabu WOŚP.
Główny sztab 19. Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy mieścił się w Miejskim Ośrodku Kultury. Przed godziną 15 rozpoczęły się koncerty. Zagrały pionkowskie zespoły Mortis, Fantasmagoria, Power Blues 40+ a także French Letters z Kozienic a na koniec Lech i Madagaskar z Iłży. Słabo wypadła licytacja. Głównie dlatego, że na widowni było około 50 osób i nikt nie był zainteresowany. Można było kupić orła białego z terakoty, którego wykonali Mieczysław Kutyła i Mateusz Molendowski. Cena była jednak dość wysoka, bo aż 1000 złotych. Do wylicytowania były również orkiestrowe gadżety, obrazy czy drewniane rzeźby.
Dźwięki orkiestry Jurka Owsiaka przez całą niedzielę rozbrzmiewały w salonie kosmetycznym „Kemon” przy Alei Jana Pawła. Datki do puszki można było wrzucać od połowy grudnia. W dniu finału przygotowano wiele zabaw, malowanie włosów oraz licytację „Nomka”-maskotki WOŚP. Sympatyczny misiek trafił do właścicieli firmy „Uldar” aż za 430 złotych. Tego dnia wszystkie pieniążki ze strzyżenia trafiały do jednej puszki. - Zebraliśmy dokładnie 5044 złotych 83 grosze, 2 euro i 34 centy. Tym samym pobiliśmy rekord i już trzeci raz z rzędu jesteśmy najlepsi w całej Polsce. W sumie w akcji „Fryzjerzy Dzieciom” udało się zebrać 177 tysięcy – przyznaje Agnieszka Sulima-Pyrka, właścicielka salonu kosmetycznego „Kemon”.
Komentarz redakcji
Najważniejszym celem niedzieli było zbieranie pieniędzy dla dzieci z chorobami urologicznymi i nefrologicznymi. W naszym mieście udaje się to robić co roku. Trudno jednak uciec od spostrzeżenia, że kolejne finały WOŚP wypadają w Pionkach coraz bardziej blado. Jesteśmy daleko w tyle za Zwoleniem, Kozienicami czy Białobrzegami. Ciekawiej było również w Iłży i Skaryszewie.
Zacznijmy od liczby wolontariuszy. W Pionkach było ich 20 i kwestowali głównie na terenie miasta. Wypada zadać pytanie, co z gminą? W Zwoleniu w akcję zaangażowało się 200 młodych ludzi, w Lipsku 93, w Szydłowcu 115, w Przysusze 85, w Iłży 150, w Skaryszewie 50.
Drugą sprawą jest jakość imprez towarzyszących i zaangażowanie rozmaitych środowisk. Podczas niedzielnego finału i koncertów w sali MOK-u można było zobaczyć w porywach 50-60 osób. Impreza było po prostu zbyt słabo rozreklamowana a i oferta nie rzucała na kolana. Smutne jest też to, że nie było komu licytować wystawionych przedmiotów. Podczas gdy w innych miastach w licytacjach udział biorą przedstawiciele władz, lokalni przedsiębiorcy, dyrektorzy większych placówek, w Pionkach pod tym względem panuje totalna pustynia.
To tylko nasze luźne uwagi, ale niestety w pewnym sensie pokazują smutny obraz Pionek. Dlaczego w mniejszych miejscowościach regionu w finał WOŚP zaangażowani są ludzie z różnych środowisk, mają masę ciekawych pomysłów? Przecież cel jest szczytny. Potrzeba tylko większej współpracy, świeżych pomysłów i orkiestra może w Pionkach zagrać "równie głośno", jak jeszcze kilka lat temu.








geopard.pl


Ukryj komentarze Dodaj komentarz