Unowocześnienie
produkcji poprzez zakup maszyn z Niemiec i Szwajcarii. Offset na 25
milionów euro. Zmiana siedziby i wytwarzanie prochów, które do tej
pory nie były w Pionkach produkowane. Zakłady Produkcji Specjalnej
w Pionkach na najbliższe lata stawiają sobie ambitne cele. Na razie
jednak mają problem z zobowiązaniami w stosunku do miasta i system
produkcji, który pamięta jeszcze Państwową Wytwórnię Prochu i
Materiałów Kruszących.
Maszyny z lat ’20 i pocisk „niewypał”
Może trudno w to uwierzyć, ale ZPS to jedyny zakład zbrojeniowy w Polsce, który posiada maszyny z lat ’20. Pamiętają one czasy, gdy Pionki były jeszcze Zagożdżonem a późniejszy „Pronit” i ZPS, Państwową Wytwórnią Prochu i Materiałów Kruszących. - W Niemczech i Szwajcarii proch produkuje się w jednym i sześciu budynkach. U nas w 40. Startując do przetargów stajemy na przegranej pozycji. Ta zła technologia musi się zmienić i to jest mój główny cel. Państwo polskie musi mieć przecież fabrykę prochu – przyznaje prezes ZPS, Arkadiusz Szulecki.
Przestarzała technologia to jeden kłopot. Drugim są nieudane inwestycje i kontrakty z lat ubiegłych. Tylko na samej amunicji do czołgów, którą wyprodukowano za 22 miliony złotych, pionkowska zbrojeniówka straciła aż 6 milionów złotych. Czkawką odbijał się również nieprawdopodobnie wysoki offset na F16, na sumę aż 1 miliarda 300 milionów dolarów.
Kulą u nogi jest również zbyt duża ilość terenu przypadająca na ZPS. Pionkowski zakład zatrudniając 200 osób dysponuje aż 183 hektarami gruntu. Dla porównania Bumar Łabędy produkujący czołgi przy kilkutysięcznym zatrudnieniu mieści się na 100 hektarach. - Docelowo chcemy się zmieścić na 50 hektarach – nie ukrywa prezes ZPS. W planach jest również zmiana siedziby zakładu. Za 2-3 lata siedziba ZPS miałaby się mieścić na dawnym wydziale PZ na Pronicie. Znajdują się tam nie dokończone budynki z czasów socjalistycznych, do których po solidnym remoncie można by przenieść biura.
Trzy drogi rozwoju. Nowe prochy, nowe maszyny i offset
Przed Zakładami Produkcji Specjalnej stoją trzy olbrzymie szanse, które pozwolą nabrać oddechu a może nawet staną się kołem zamachowym w dalszym rozwoju.
ZPS otrzymał już 6 milionów złotych z budżetu państwa na produkcję nowego rodzaju prochów, które do tej pory nie były nigdy w Pionkach wytwarzane. Odbiorcą będzie zakład „Mesko”. Prochy pod amunicję do tej pory sprowadzał z zagranicy.
Drugim kołem zamachowym będzie zakup nowocześniejszych maszyn z Niemiec i Szwajcarii. Koszt zakupu to 7 milionów złotych a do tego dochodzą środki na transport i uruchomienie produkcji. Łącznie 15 milionów 600 tysięcy złotych. - 15 stycznia mam wizytę w Ministerstwie Gospodarki w tej sprawie i mam nadzieję, że wówczas wszystko zostanie dopięte na ostatni guzik. Po zakupie maszyn w produkcji prochu zejdziemy z czterdziestu kilku budynków do dziesięciu – mówi prezes Szulecki.
Trzecią szansą jest offset w wysokości 25 milionów euro związany z samolotem szkolno-bojowym. - Dzięki temu w ciągu 1,5-2 lat staniemy na nogi. Jest przed nami światełko nadziei, tylko nie możemy go zepsuć – dodaje prezes pionkowskiej zbrojeniówki.
Obecnie Zakłady Produkcji Specjalnej są jedynym producentem amunicji do czołgów. Dodatkowo trwają rozmowy z Izraelem na poziomie 10 milionów dolarów. Z jednej strony świetlana przyszłość, ale z drugiej olbrzymia niepewność czy wszystko „wypali. - W najgorszym wypadku staniemy się filią zakładu „Mesko” na poziomie zatrudnienia 50 osób – niezbyt optymistycznie kończy prezes Szulecki.








geopard.pl


Ukryj komentarze Dodaj komentarz