21:07. Czwartek, 24 maj.   Imieniny obchodzą: Joanna, Zuzanna, Milena
Alpinistka z Pionek na szczycie. Popatrzeć na wszystko z góry

(Część 1) Pierwszy „ośmiotysięcznik” ma już za sobą i jak sama przyznaje dodało jej to przysłowiowych skrzydeł. W czerwcu 2010 wyruszyła z wyprawą do Pakistanu na drugi szczyt Ziemi, K2. Wraz z ekipą udało jej się założyć obóz na wysokości około 7900 metrów nad poziomem morza. Niestety i tym razem „góra gór”, Chogori (8611 metrów n.p.m.) pozostała niedościgłym marzeniem.

A cała historia zaczęła się w Pionkach. Pierwsza wyprawa w góry to końcówka szkoły podstawowej i zdobyty Giewont a potem był już Klub Turystyki Górskiej w Technikum „Czerwonym”.

Alpinistka z Pionek, Tamara Styś. Jej historia, miłość do gór, niezapomniane przeżycia i związki z naszym miastem.


   Tamara Styś urodziła i wychowała się w Pionkach. Naukę rozpoczęła w Publicznej Szkole Podstawowej nr 1 a potem była klasa o profilu hotelarskim w Technikum „Czerwonym”. To tutaj zaszczepiła się wielką miłością do gór. - Z Pionkami łączą mnie bardzo ciepłe wspomnienia, szczególnie z okresu szkoły średniej. Tutaj też nadal mieszka moja rodzina i kilku przyjaciół. Kiedy tylko przyjeżdżam do Pionek, idę na spacer lub trening biegowy do Puszczy Kozienickiej. Zapach tego lasu jest jednym z zapachów dzieciństwa, który przywołuje na myśl przyjemne czasy beztroski. To Pionki, a właściwie ich mieszkańcy (rodzina, przyjaciele, nauczyciele) ukształtowali moją osobowość i w dużej mierze dzięki tym ludziom jestem kim jestem – przyznaje Tamara.

 

 
wspinaczka na Ama Dablam (6856 m. n.p.m.), Nepal 2006 rok
fot. Dariusz Załuski

Początki. Pierwszy zdobyty szczyt. Wszystko zaczęło się na ściance w „Czerwonym”.

   Pierwsza wizyta w górach przypadła na koniec szkoły podstawowej. Wakacyjny wyjazd wraz z koleżankami zakończył się zdobyciem pierwszego szczytu, Giewontu. Wtedy jeszcze bez stania w kolejce w tłumie innych turystów. - Już na tamtym pierwszym wyjeździe poczułam, że lubię tego typu wysiłek, że wejście na szczyt daje ogromną satysfakcję i radość z osiągniętego celu. Nawet mozolne podchodzenie może być przyjemne, kiedy wokół widzi się tyle piękna. Kiedy przyszedł czas zmiany szkoły z dużą radością i dreszczykiem emocji przyjęłam wiadomość, że w mojej nowej placówce edukacyjnej działa Klub Górski – mówi alpinistka z Pionek.

 
na grani Tatr Zachodnich, luty 2008
fot. Dariusz Załuski

   Wszystko zaczęło się od ścianki wspinaczkowej w „Czerwonym”. Tamara była tym rocznikiem uczniów, którzy pomagali przy budowie ścianki. Aktywnie uczestniczyła w Klubie Turystyki Górskiej. Należeli do niego głównie młodzi ludzie, którzy nie tylko kochali góry, ale i osiągali dobre wyniki w nauce. - Odbywaliśmy cztery wyprawy do roku. Głównie na trudnych trasach. Mieliśmy dobre kontakty z grupami taterników z całej Polski. W późniejszym czasie wspólnie z Tamarą byłem na wyprawie w Alpach. Próbowaliśmy zdobyć Matterhorn. Niestety nie udało się dodaje Wiesław Borowski, były opiekun Klubu Turystyki Górskiej.

 
na pierwszym planie "prowiant" podczas ostatniej wyprawy na Chogori (K2 - 8611 m. n.p.m.)
archiwum prywatne Tamary Styś

   W klubie poza wyjazdami w góry młodzi ludzie spotykali się regularnie, żeby planować różne przedsięwzięcia, pośpiewać, czy po prostu pobyć ze sobą. - Organizowaliśmy również wypady w podkieleckie skałki, aby, jak mawiał nasz opiekun Wiesław Borowski „poczuć skałę, oswoić się z tego typu formacjami i potem w wyższych górach czuć się pewniej”. Kilka razy w roku jeździliśmy w Tatry, gdzie przedreptaliśmy pewnie wszystkie możliwe szlaki turystyczne a dodatkowo pod okiem profesjonalnych przewodników tatrzańskich zdobywaliśmy trudniejsze szczyty, Mnicha czy Mięguszowiecki Szczyt Wielki. Był to niewątpliwie najpiękniejszy okres mojej młodości. Pod koniec szkoły ukończyłam z przyjaciółmi kurs skałkowy w Podlesicach, potem kurs tatrzański w Betlejemce, na Hali Gąsiennicowej. Po pomyślnie zdanym egzaminie otrzymałam kartę taternika i mogłam już samodzielnie, bez pomocy przewodników, poznawać nie tylko tatrzańskie szczyty, ale również ich ściany – przyznaje Tamara.

 
Pakistan 2006, wyprawa na Gasherbrum I i Gasherbrum II (8035 m. n.p.m.)
fot. Dariusz Załuski

Pierwszy „ośmiotysięcznik” zdobyty. Jest apetyt na kolejne. Kaukaz, Pamir, Afryka Północna, Iran.

   Po ukończeniu nauki w Technikum „Czerwonym” kolejnym etapem były studia na Politechnice Wrocławskiej. Miłość do gór zaszczepiona w Pionkach pozostała. Pierwszym wyższym szczytem zdobytym przez Tamarę Styś był Elbrus na Kaukazie (5624 metry n.p.m.). Potem był Pik Lenina, obecnie Pik Awicenny w Pamirze (7134 metry n.p.m.), Jebel Toubkal, najwyższy szczyt Afryki Północnej (4167 metrów n.p.m.) i Mount Blanc w Alpach (4886 metrów n.p.m.). W nagrodę za ukończenie studiów Tamara wyjechała do Iranu. Wycieczka rozpoczęła się od wejścia na najwyższą górę tego kraju, wygasły wulkan Demawend (5610 metrów n.p.m.) a potem już z czystym sumieniem można było rozpocząć zwiedzanie samego Iranu. - Udane wejście na „siedmiotysięcznik” (Pik Awicenny w Pamirze – przyp. red.), właściwie bez większego przygotowania treningowego, miało swoje konsekwencje. Zaczęłam marzyć o wejściu na 8000 metrów. Ponieważ wychodzę z założenia, że marzenia są po to, żeby je realizować, w 2006 roku wyjechałam w Karakorum, z planem wejścia na dwa szczyty ośmiotysięczne: Gasherbrum II i I. Udało nam się zrealizować tylko pierwszą część planu, gdyż Gasherbrum I skutecznie obronił się przed „intruzami” i po dotarciu do ostatniego obozu, na wysokości 7200 metrów n.p.m. musieliśmy się wycofać z powodu złej pogody. Mimo to stanęłam na swoim pierwszym ośmiotysięczniku i muszę szczerze przyznać, że dodało mi to przysłowiowych skrzydeł. Pomimo tego, że Gasherbrum II jest jedną z najłatwiejszych gór spośród 14 szczytów powyżej 8000 metrów, to jednak samo funkcjonowanie na takiej wysokości jest sporym wyzwaniem, głównie dla naszego systemu motywacji – opowiada Tamara.

 
Chogori "góra gór" (K2 - 8611 m. n.p.m.), widok z bazy na drugi najwyższy szczyt Ziemi
fot. Tamara Styś

   Udane wejście na Gasherbrum (8035 metrów n.p.m.) nie było jedynym wyczynem alpinistki z Pionek w 2006 roku. Po krótkim odpoczynku Tamara Styś wyjechała do Nepalu, w Himalaje. Celem była uważana za jedną z najpiękniejszych gór świata, Ama Dablam (6856 metrów n.p.m.). - Tamara jest silną osobowością. To twarda, uparta i niesamowicie sprawna fizycznie kobieta. Wie czego chce w życiu. Zawsze mówiłem do niej „Tamarko za kilka lat będą o Tobie pisały gazety, będziesz sławniejsza niż Wanda Rutkiewicz – mówi nam były opiekun Klubu Turystyki Górskiej, Wiesław Borowski.

   A potem? - Potem nastąpiła kilkuletnia przerwa, kiedy to zajęłam się podganianiem swojej kariery marketingowca. Ale kiedy dostałam szansę pojechania w tym roku na K2 (8611 metrów n. p. m.), zdecydowałam znów podążyć za głosem serca. Mimo, że nie udało nam się stanąć na szycie „góry gór”, przeżyłam niesamowitą przygodę – przyznaje Tamara.

   Tym artykułem chcemy zapoczątkować comiesięczny cykl tekstów przybliżających ciekawe osoby, miejsca, wydarzenia związane z Pionkami. Dzięki, którym nazwa Pionki jest znana i rozsławiana nawet poza granicami Polski. Wkrótce część 2.



Komentarze[6]
pan.hilary (2010-11-27 18:17)
Prawdziwy wzór do naśladowania. Dziewczyna jest ponad tym wszystkim co dzieje się w tym mieście. Jest ponad Zawodnikami, Janeczkami i cała polityką tej mieściny. Jest ponad dosłownie i w przenośni. Zazdroszczę Ci Tamara i pozdrawiam, tym bardziej, że jesteśmy rówieśnikami z tej samej szkoły średniej. Ścianka, Borowski ... kiedy to było :) Jeszcze raz pozdrawiam i życzę kolejnych 8 ;) Może by tak "Korona Świata", wszystko jest możliwe. Pozdrawiam.

JK (2010-11-27 18:36)
alpinistka czy himalaistka?

ikar (2010-11-27 22:54)
ambitna dziewczyna i z twardym charakterem.MusiOna jednak mieć kasę na taki wyczyn .Pozdrawiam.

Ferdynand (2010-11-28 01:48)
To jest pasja, miłość, zaangażowanie. Tylko ktoś, kto czuje góry może opowiedzieć o tym uczuciu. Tu nie ma Z.a albo J.Anty. Wielki ukłon do samej ziemi dla Pani Tamary. Teraz jest w światowej czołówce. Nie narzekała, nie marudziła. Wiedziała czego chce, po to zmierzała. Za 5-6 lat będzie KIMŚ!!

Busy (2010-11-29 10:18)
BRAWOOOOOOOOOOOOOOOOOO GODNY WZOR DO NASLADOWANIA....UKLONY DLA PANI TAMARY...ZYCZYMY SAMYCH SUKCESOW...

rysaa (2010-11-30 12:46)
co do pieniązków na takie wyprawy to uwierzcie mi. Jak sie chce to nic wielkiego. Jestem troche młodsza od Tamary ale tez byłam w KTG w czerwonym... i tyle pogórach jak w ciagu 4 lat to si nigdy nie objezdziłam i juz pewnie nie objeżdze. Wystarczy sie zakręcic porozmawiac ze sponsorami, obieceac jakies zdjęcie na szczycie z logo napisac notatke do gazety kto sponsorował... naprawde jest mnóstwo róznych opcji, by zorganizowac pieniądze. Jak sie siedzi na tylko to wiadomu że nikt Ci na tacy tysięcy nie poda. Pozdrawiam wszystkich zaciętych członków KTG i Pana Borowskiego :)))) cudowne to były czasy...

Ukryj komentarze   Dodaj komentarz

« Powrót

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 


 
 
 


Srona główna Kontakt Mapa serwisu
Copyrights © 2012 Pionki24. Designed by NSF.pl powered by Geopard.pl geopard.pl


Dyżury aptek: 21 maja - 27 maja, ul. Aleje Lipowe 14, tel: (48) 612-33-10. Uwaga! Dyżury w godz. 7.00 - 24.00/.../24 maja (czwartek): 6. Targi Pracy w Pionkach, godz. 10.00-14.00/.../27 maja (niedziela): Dzień Mamy i Dziecka, piknik na terenie Ogródka Jordanowskiego od godz. 16.00/.../28 maja (poniedziałek): festyn z okazji Dnia Dziecka na terenie jednostki straży pożarnej w Pionkach, godz. 11.00-16.00/.../2 czerwca (sobota): "Czas na sport w Jedlni" - festyn/.../
Dodaj pozdrowienia
Treść
Podpis
Kod otrzymany przez SMS
Aby dodać pozdrowienie wyślij SMS o treści AP.POZDR na numer: 72068
Kosz SMS 2,46zł (brutto)
W odpowiedzi otrzymasz kod sms, który wpisz w oznaczone pole

Usługa Premium SMS jest dostarczona i obsługiwana przez Dotpay

Usługa dostępna w sieci Era GSM, Plus GSM, Orange, Play

Właściciel serwisu Regulamin Reklamacje