(Część 1) Pierwszy
„ośmiotysięcznik” ma już za sobą i jak sama przyznaje dodało
jej to przysłowiowych skrzydeł. W czerwcu 2010 wyruszyła z wyprawą
do Pakistanu na drugi szczyt Ziemi, K2. Wraz z ekipą udało jej się
założyć obóz na wysokości około 7900 metrów nad poziomem
morza. Niestety i tym razem „góra gór”, Chogori (8611 metrów
n.p.m.) pozostała niedościgłym marzeniem.
A cała historia zaczęła się w Pionkach. Pierwsza wyprawa w góry to końcówka szkoły podstawowej i zdobyty Giewont a potem był już Klub Turystyki Górskiej w Technikum „Czerwonym”.
Alpinistka z Pionek, Tamara Styś. Jej historia, miłość do gór, niezapomniane przeżycia i związki z naszym miastem.
Tamara Styś urodziła i wychowała się w Pionkach. Naukę rozpoczęła w Publicznej Szkole Podstawowej nr 1 a potem była klasa o profilu hotelarskim w Technikum „Czerwonym”. To tutaj zaszczepiła się wielką miłością do gór. - Z Pionkami łączą mnie bardzo ciepłe wspomnienia, szczególnie z okresu szkoły średniej. Tutaj też nadal mieszka moja rodzina i kilku przyjaciół. Kiedy tylko przyjeżdżam do Pionek, idę na spacer lub trening biegowy do Puszczy Kozienickiej. Zapach tego lasu jest jednym z zapachów dzieciństwa, który przywołuje na myśl przyjemne czasy beztroski. To Pionki, a właściwie ich mieszkańcy (rodzina, przyjaciele, nauczyciele) ukształtowali moją osobowość i w dużej mierze dzięki tym ludziom jestem kim jestem – przyznaje Tamara.
Początki. Pierwszy zdobyty szczyt. Wszystko zaczęło się na ściance w „Czerwonym”.
Pierwsza wizyta w górach przypadła na koniec szkoły podstawowej. Wakacyjny wyjazd wraz z koleżankami zakończył się zdobyciem pierwszego szczytu, Giewontu. Wtedy jeszcze bez stania w kolejce w tłumie innych turystów. - Już na tamtym pierwszym wyjeździe poczułam, że lubię tego typu wysiłek, że wejście na szczyt daje ogromną satysfakcję i radość z osiągniętego celu. Nawet mozolne podchodzenie może być przyjemne, kiedy wokół widzi się tyle piękna. Kiedy przyszedł czas zmiany szkoły z dużą radością i dreszczykiem emocji przyjęłam wiadomość, że w mojej nowej placówce edukacyjnej działa Klub Górski – mówi alpinistka z Pionek.
Wszystko zaczęło się od ścianki wspinaczkowej w „Czerwonym”. Tamara była tym rocznikiem uczniów, którzy pomagali przy budowie ścianki. Aktywnie uczestniczyła w Klubie Turystyki Górskiej. Należeli do niego głównie młodzi ludzie, którzy nie tylko kochali góry, ale i osiągali dobre wyniki w nauce. - Odbywaliśmy cztery wyprawy do roku. Głównie na trudnych trasach. Mieliśmy dobre kontakty z grupami taterników z całej Polski. W późniejszym czasie wspólnie z Tamarą byłem na wyprawie w Alpach. Próbowaliśmy zdobyć Matterhorn. Niestety nie udało się – dodaje Wiesław Borowski, były opiekun Klubu Turystyki Górskiej.
W klubie poza wyjazdami w góry młodzi ludzie spotykali się regularnie, żeby planować różne przedsięwzięcia, pośpiewać, czy po prostu pobyć ze sobą. - Organizowaliśmy również wypady w podkieleckie skałki, aby, jak mawiał nasz opiekun Wiesław Borowski „poczuć skałę, oswoić się z tego typu formacjami i potem w wyższych górach czuć się pewniej”. Kilka razy w roku jeździliśmy w Tatry, gdzie przedreptaliśmy pewnie wszystkie możliwe szlaki turystyczne a dodatkowo pod okiem profesjonalnych przewodników tatrzańskich zdobywaliśmy trudniejsze szczyty, Mnicha czy Mięguszowiecki Szczyt Wielki. Był to niewątpliwie najpiękniejszy okres mojej młodości. Pod koniec szkoły ukończyłam z przyjaciółmi kurs skałkowy w Podlesicach, potem kurs tatrzański w Betlejemce, na Hali Gąsiennicowej. Po pomyślnie zdanym egzaminie otrzymałam kartę taternika i mogłam już samodzielnie, bez pomocy przewodników, poznawać nie tylko tatrzańskie szczyty, ale również ich ściany – przyznaje Tamara.
Pierwszy „ośmiotysięcznik” zdobyty. Jest apetyt na kolejne. Kaukaz, Pamir, Afryka Północna, Iran.
Po ukończeniu nauki w Technikum „Czerwonym” kolejnym etapem były studia na Politechnice Wrocławskiej. Miłość do gór zaszczepiona w Pionkach pozostała. Pierwszym wyższym szczytem zdobytym przez Tamarę Styś był Elbrus na Kaukazie (5624 metry n.p.m.). Potem był Pik Lenina, obecnie Pik Awicenny w Pamirze (7134 metry n.p.m.), Jebel Toubkal, najwyższy szczyt Afryki Północnej (4167 metrów n.p.m.) i Mount Blanc w Alpach (4886 metrów n.p.m.). W nagrodę za ukończenie studiów Tamara wyjechała do Iranu. Wycieczka rozpoczęła się od wejścia na najwyższą górę tego kraju, wygasły wulkan Demawend (5610 metrów n.p.m.) a potem już z czystym sumieniem można było rozpocząć zwiedzanie samego Iranu. - Udane wejście na „siedmiotysięcznik” (Pik Awicenny w Pamirze – przyp. red.), właściwie bez większego przygotowania treningowego, miało swoje konsekwencje. Zaczęłam marzyć o wejściu na 8000 metrów. Ponieważ wychodzę z założenia, że marzenia są po to, żeby je realizować, w 2006 roku wyjechałam w Karakorum, z planem wejścia na dwa szczyty ośmiotysięczne: Gasherbrum II i I. Udało nam się zrealizować tylko pierwszą część planu, gdyż Gasherbrum I skutecznie obronił się przed „intruzami” i po dotarciu do ostatniego obozu, na wysokości 7200 metrów n.p.m. musieliśmy się wycofać z powodu złej pogody. Mimo to stanęłam na swoim pierwszym ośmiotysięczniku i muszę szczerze przyznać, że dodało mi to przysłowiowych skrzydeł. Pomimo tego, że Gasherbrum II jest jedną z najłatwiejszych gór spośród 14 szczytów powyżej 8000 metrów, to jednak samo funkcjonowanie na takiej wysokości jest sporym wyzwaniem, głównie dla naszego systemu motywacji – opowiada Tamara.
Udane wejście na Gasherbrum (8035 metrów n.p.m.) nie było jedynym wyczynem alpinistki z Pionek w 2006 roku. Po krótkim odpoczynku Tamara Styś wyjechała do Nepalu, w Himalaje. Celem była uważana za jedną z najpiękniejszych gór świata, Ama Dablam (6856 metrów n.p.m.). - Tamara jest silną osobowością. To twarda, uparta i niesamowicie sprawna fizycznie kobieta. Wie czego chce w życiu. Zawsze mówiłem do niej „Tamarko za kilka lat będą o Tobie pisały gazety, będziesz sławniejsza niż Wanda Rutkiewicz – mówi nam były opiekun Klubu Turystyki Górskiej, Wiesław Borowski.
Tym
artykułem chcemy zapoczątkować comiesięczny cykl tekstów
przybliżających ciekawe osoby, miejsca, wydarzenia związane z
Pionkami. Dzięki, którym nazwa Pionki jest znana i rozsławiana
nawet poza granicami Polski. Wkrótce część 2.







geopard.pl


Ukryj komentarze Dodaj komentarz