Każdego
dnia kontrolują przejście graniczne z Serbią. Do ich codziennych zadań należą
patrole w okolicach mostu przy miejscowości Mitrowica, który jest głównym
punktem zapalnym w Kosowie i dzieli miasto na część serbską i albańską. Dwaj
żołnierze z Pionek są jednymi z członków Polskiego Kontyngentu Wojskowego i w
ramach XXIIII zmiany pełnią misję stabilizacyjną w Kosowie. Jak sami przyznają
najbardziej brakuje im polskiego jedzenia, bo w menu dominuje typowo
amerykański fast-food.
Kosowo. Państwo o powierzchni nieco ponad 10 tysięcy kilometrów kwadratowych. Dla porównania obszar naszego województwa, czyli Mazowsza jest trzy razy większy. Niepodległość ogłoszona w 2008 roku. Kosowo zamieszkiwane jest przez ponad 2 miliony ludzi, z czego 92% stanowią albańczycy a reszta to serbowie. Stolicą kraju jest Prisztina a najbardziej zapalnym miastem Mitrovica, a dokładniej ujmując to most dzielący to miasto na część serbską i albańską.
Dwaj żołnierze z Pionek wchodzą w skład około 130 osobowej Kompanii Manewrowej, która stanowi polski kontyngent i aktualnie stacjonuje w Camp Nothing Hill. Służbę w Kosowie pełnią nie tylko nasi rodacy. Dominują oczywiście amerykanie, ale są również i francuzi, ukraińcy, turcy, grecy, marokańczycy czy włosi. Wszyscy oni wchodzą w skład KFOR (Kosovo Force), czyli sił międzynarodowych pod auspicjami NATO. – Naszym głównym zadaniem są patrole i pomoc w kontroli przejścia granicznego z Serbią. Jednym słowem pilnowanie porządku, robota typowo policyjna. Dni mijają na patrolach zmotoryzowanych trwających niekiedy po 6 godzin. To test dla kierowcy, bo jazda odbywa się w niebezpiecznych górskich warunkach. Drogi są wąskie i kręte a jak popada deszcz, to robi się takie błoto, że czasem Honkerem nie da się przejechać. Najbardziej męczące są patrole nocne – rozpoczyna swoją opowieść Dominik, jeden z żołnierzy pochodzących z Pionek.
XXIII zmiana Polskiego Kontyngentu Wojskowego rozpoczęła się pod koniec września i potrwa przez 6 miesięcy, do marca 2011 roku. Dla kaprala Dominika Laśkiewicza to pierwsza misja zagraniczna. Starszy szeregowy Paweł Jędra po raz drugi przebywa w Kosowie, wcześniej był tutaj na XVIII zmianie Polskiego Kontyngentu. – Mieszkańcy Kosowa są przyjaźnie nastawieni do polaków i lubią nas. Chociaż nie wszyscy są zadowoleni z obecności KFOR-u. Największe niebezpieczeństwo podczas patrolu to miny, które są pozostałością po wojnie sprzed 10 lat. Jeżeli jest jakiś postój w górach, to lepiej załatwić się koło samochodu, bo można wrócić bez nogi – obrazowo opisuje kapral Laśkiewicz.
Swojskie, polskie jedzenie jest tym, za czym najbardziej tęsknią nasi żołnierze. – Menu jest typowo amerykańskie a więc frytki, hot-dogi i cola dominują. Na całe szczęście w bazie jest siłownia i zawsze znajdujemy odrobinę czasu, żeby wypocić zbędne kalorie. Pozdrowienia dla całego miasta! – dodaje na zakończenie Dominik.
Serdecznie dziękujemy naszym żołnierzom za zdjęcia przesłane prosto z Kosowa. O tym, że Pionki24 są chętnie czytane za granicami Polski wiedzieliśmy od dawna. Teraz do długiej listy państw, możemy dodać Kosowo. Obu żołnierzom z Pionek życzymy bezproblemowej misji i powrotu do kraju w pełni zdrowia.







geopard.pl


Ukryj komentarze Dodaj komentarz