Gruntownie
wyremontowany Dworzec PKP Pionki Zachodnie miał służyć pasażerom i zapewniać
większy komfort oczekującym na pociąg. Jak się okazuje zmienił się w miejsce
spotkań i przesiadywania dla mieszkańców Pionek, którzy tak naprawdę bezdomnymi
nie są. – Byłem ostatnio przypadkiem na
dworcu i przy wejściu mijała mnie kobieta z zatkanym nosem. Tam nie można
wytrzymać ze smrodu – powiedział naszej redakcji pan Mirek z ulicy
Sienkiewicza.
Jak się okazuje sprawa mężczyzn przesiadujących na dworcu jest doskonale znana wszystkim służbom. Zarówno PKP, policji, jak i Miejskiemu Ośrodkowi Pomocy Społecznej. Na tym, że sprawa jest znana wszystko się kończy. Pijani mężczyźni jak siedzieli, tak przesiadują w poczekalni i naprawdę nie wiadomo, czy to jest dworzec PKP czy miejsce spotkań towarzyskich. Po remoncie i całkowitej wymianie drzwi i okien, budynek dworca jest bardzo szczelny. Ciepło przyciąga amatorów tanich win, ale odpycha podróżnych. Po prostu nie da się tam wysiedzieć. – To nie są bezdomne osoby. Ci panowie mają meldunek w Pionkach. Po prostu wynaleźli sobie tutaj miejsce do spotkań. Jak policja przyjedzie na interwencję, to ich tylko spiszą i zostawiają. Ta sprawa mnie denerwuje już od dłuższego czasu. Dużo pracy włożyliśmy w ten dworzec. Rozmawiałam z naczelnikiem wydziału prewencji, z dzielnicowym i obiecali zrobić porządek. Moim zdaniem tą sprawą powinien zająć się również MOPS, przeprowadzić wywiad środowiskowy – powiedziała nam Anna Karwicka, naczelnik Sekcji Przewozów Pasażerskich PKP w Radomiu.
Policja twierdzi, że zna problem i nieraz przeprowadza tam kontrolę. Jak widać nie rozwiązuje to sprawy, bo chociaż przesiadujący na dworcu mężczyźni są spokojni i nikogo nie zaczepiają, to ten budynek służyć ma w zamyśle podróżnym a obecnie ciężko jest tam oczekiwać na pociąg. – Jeden z tych mężczyzn ma mieszkanie i źródło utrzymania. My nie możemy ich przecież legitymować. To jest sprawa dla policji. Tyle tylko, że oni są grzeczni, policja spisze ich nazwiska i odjeżdża. Moim zdaniem powinni częściej tam zachodzić aż problem się rozwiąże – dodała jedna z pracownic socjalnych MOPS-u.
Jak powiedziała naczelnik Anna Karwicka w najbliższym czasie planuje spotkanie, w którym wezmą również udział przedstawiciele policji i MOPS-u. Konieczne jest wypracowanie wspólnych działań, bo podróżni odwiedzający Pionki nie muszą przecież zabierać do domu przykrych wspomnień. Wystarczy, że straszą już ich zdewastowane wiaty na peronach i nieczynna winda.







geopard.pl


Ukryj komentarze Dodaj komentarz