Pojemników
na odpady jest za mało, są brudne i nie dezynfekowane od wewnątrz.
Problemem są okna i gruz składowane pod śmietnikami i wieczny
bałagan wokół nich. Dodatkowo mieszkańcy sąsiednich wspólnot i
spółdzielni wyrzucają śmieci nie w swoich rejonach. Takie są
główne przesłania pisma skierowanego przez władze spółdzielni
„Wspólny Dom” do Miejskiego Zakładu Usług Komunalnych.
Problem dotyczy bloków przy ulicy Sienkiewicza 32, 34 oraz Leśna 12 i 16. Wystarczy zobaczyć w sobotę wieczorem jak wyglądają dwa śmietniki w okolicach bloku Sienkiewicza 32. Fetor, przepełnione kontenery, papiery, butelki i wszelkiego rodzaju odpady walające się dookoła. - Śmietniki są w stanie nie nadającym się do użytku. Z mojej wiedzy wynika, że w ciągu 2 lat spalonych zostało około 50 kontenerów na terenie miasta. MZUK plastikowe podmienia nam na metalowe, które nie są dezynfekowane. One zwyczajnie śmierdzą w lecie. To nie śmieci tylko kontenery śmierdzą ludziom pod oknami. Niebieskie pojemniki są wiecznie przepełnione. Moim zdaniem MZUK nie opróżnia ich na czas. Nasza sprzątaczka musi ogarniać bałagan wokół śmietników. Przecież mieszkańcy płacą za dzierżawę kontenerów i powinni płacić za jakość – mówi Grzegorz Wąsik, prezes spółdzielni „Wspólny Dom”.
- Prezes Wąsik nie myśli globalnie, o całym mieście, tylko o swojej wspólnocie. Nie możemy przecież postawić śmietnika na śmietniku. Wiem, że baza kontenerowa powinna być odnawiana dwa razy do roku i tak było i będzie robione – odpowiada szef Miejskiego Zakładu Usług Komunalnych, Grzegorz Abramowicz.
W piśmie podpisanym przez prezesa spółdzielni „Wspólny Dom”, Grzegorza Wąsika czytamy: ”...Z naszej wiedzy przyczyną bałaganu jest zbyt mała liczba miejsc na pojemniki śmieciowe w tym rejonie. Do naszych wiat śmietnikowych przynoszą śmieci mieszkańcy sąsiednich Wspólnot i Spółdzielni, bo swoich po prostu nie mają. W związku z tym prosimy o informację, gdzie sąsiednie bloki mają dzierżawione od MZUK-u pojemniki, do których składają śmieci. Domyślamy się, że wcale ich nie mają albo stoją w naszych wiatach śmietnikowych, które przecież są naszą własnością....”.
- W rejonie bloków
Sienkiewicza 32 i 34 było znacznie więcej śmietników. Zostały
one
polikwidowane na wniosek członków Pionkowskiej Spółdzielni
Mieszkaniowej. W tej chwili do naszych śmietników są znoszone
odpady z kilku bloków – dodaje Wąsik.
- To są problemy z dawnych lat. Musimy się w tej sprawie spotkać i pomału wypracować rozwiązanie. Trzeba ludzić uczyć segregacji. Wykorzeniać pewne nawyki i naleciałości – mówi Abramowicz.
W dalszej części pisma przedstawione są propozycje, które pomogą rozwiązać ten problem. Pierwszym krokiem powinno być wyegzekwowanie przez MZUK wskazania przez poszczególne administracje, gdzie mieszkańcy każdego bloku wynoszą śmieci. Mówiąc w skrócie każdy blok powinien mieć przypisany swój punkt składowania odpadów. Jeden śmietnik powinien służyć nie więcej niż dwóm blokom. Dodatkowo takie miejsce powinno być utwardzone i ogrodzone estetyczną barierką.
Sporym problemem są również gruz i okna zostawiane pod śmietnikami. - Firmy zajmujące się montażem zostawiają stare okna pod śmietnikami a powinny na własny koszt je usuwać. Przecież nikt nie jest w stanie tego przypilnować. Wystarczy, że mieszkańcy dadzą nam sygnał o takiej sprawie. To nie jest donosicielstwo. Tylko tak możemy taki problem rozwiązać – przyznaje Grzegorz Abramowicz.
Prezes spółdzielni „Wspólny Dom” nie wyklucza podjęcia bardziej radykalnych kroków jeżeli MZUK nie podejmie żadnych działań w sprawie przepełnionych i śmierdzących kontenerów oraz bałaganu wokół nich. - Zamkniemy śmietniki tylko dla „naszych” mieszkańców. Ogrodzimy ścianami z siatki i zamontujemy furtki na kluczyk. Śmietniki w Pionkach są w stanie katastrofalnym. Cierpliwość moja i moich mieszkańców już się kończy – mówi Grzegorz Wąsik.








geopard.pl


Ukryj komentarze Dodaj komentarz