W
pionkowskiej Radzie Miasta po staremu. Nadal podczas sesji nie ma
większości, radni nie stawiają się na posiedzenia i obrady nie mają racji bytu. Na czwartek zwołano dwie
nadzwyczajne sesje, o numerach 113 i 114. Głównymi tematami miało
być odwołanie z funkcji przewodniczącego Rady Miasta Dariusza
Dolegi, informacje burmistrza ze stanu przygotowań do sezonu
grzewczego czy działań podjętych w celu obrony stacji pogotowia
ratunkowego w Pionkach.
Niestety prowadzącej obrady radnej Marii Kopczyńskiej pozostało przeczytać punkt po punkcie porządek obrad i sesja została zamknięta. Wszystko dlatego, że nie było kworum, które w przypadku pionkowskiej RM wynosi ponad połowę ustawowego składu rady (21 radnych), czyli 11 radnych. W czwartek na sali obrad zjawiło się jedynie 9 samorządowców - grupa, która podpisała się pod wnioskiem o odwołanie Dariusza Dolegi z zajmowanej przez niego funkcji. Po raz kolejny zabrakło ich oponentów, na czele z samym przewodniczącym.
- Nieprzychodzenie przewodniczącego Dolegi na sesję w sprawie jego odwołania jest dla mnie zrozumiałe. Przecież w ten sposób utraciłby źródło dochodu. Przykro nam, że tak się dzieje, ale musimy w tym stanie wytrwać do końca kadencji. Okazuje się, że ludzie, którzy nie przychodzili na sesje walczyli o kariery, wpływy, powrót starych układów. Ludzie pytają mnie dlaczego nie jesteśmy razem. Ja jestem w tym samym miejscu. Wiem czym jest prawo i czym jest sprawiedliwość. Moim zdaniem radni, którzy tak bronią Dariusza Dolegę i tak bronili Marka Kuca, utracili kontakt z rzeczywistością i mieszkańcami. W ten sposób utrudniają i komplikują sesje rady – powiedział radny Krzysztof Miśkiewicz.
Wiele wskazuje na to, że ten kabaret będzie trwał przez kilka najbliższych tygodni. Najprawdopodobniej wkrótce zostanie zwołana 115 nadzwyczajna sesja w tej samej sprawie. Na 30 września wyznaczono datę zwyczajnej sesji, ale tak naprawdę nie wiadomo czy dojdzie ona do skutku.







geopard.pl


Ukryj komentarze Dodaj komentarz