Pogotowie
w Pionkach uratowane? Jeśli to się potwierdzi, to i tak nie ma
zbytnich powodów do optymizmu. Zmiany przepisów, urzędnicze
analizy rzeczywistego wykorzystania karetek wydały wyrok na stację
pogotowia ratunkowego w naszym mieście. Plan Ratownictwa Medycznego
praktycznie likwidujący pogotowie w Pionkach miał zacząć
obowiązywać od 1 stycznia 2011 roku. Miał zacząć, ale wiele na
to wskazuje, że zostanie odsunięty w czasie.
Według nieoficjalnych informacji Minister Zdrowia, Ewa Kopacz cofnie swoją decyzję zatwierdzającą Plan Ratownictwa Medycznego na Mazowszu. Pojawiają się informacje, że o 3 lub 6 miesięcy zostanie odłożone w czasie wprowadzenie nowych zasad. Zasad zgodnie z którymi w Pionkach miała pozostać tylko jedna karetka. Bardziej optymistycznie na całą sprawę patrzy Aleksander Gawlik, dyrektor SPZZOZ w Pionkach. - Myślę, że spotkamy się za 6 miesięcy i ta decyzja znów zostanie odłożona w czasie. To bardzo niewygodna sprawa dla polityków a pamiętajmy o zbliżających się wyborach w 2010 i 2011 roku – mówi.
Urzędnicze wyliczenia a rzeczywistość
Miasto Pionki to około 20 tysięcy mieszkańców. Wraz z okolicznymi miejscowościami wchodzącymi w skład gminy, łącznie teren działalności pogotowia ratunkowego w naszym regionie zamieszkuje w przybliżeniu 28 tysięcy ludzi. Tory przecinające miasto, zakłady zbrojeniowe i chemiczne, starzejące się społeczeństwo. To są argumenty, jak najbardziej ZA pozostawieniem pogotowia w obecnym stanie. Służby wojewody mazowieckiego mają całkowicie odmienny punkt widzenia na ten problem. - Przez dwa lata robiliśmy analizy rzeczywistego wykorzystania zespołów ratownictwa medycznego. Pionki bardzo wyraźnie odstawały pod tym względem. Karetki stały bezczynnie a nawet były wykorzystywane niezgodnie z prawem, jako transport między szpitalami czy wyjazdy do przysłowiowej „gorączki”. To są stare przyzwyczajenia. Tak bywało nie tylko w Pionkach, ale i na Mazowszu – argumentuje Ivetta Biały, rzecznik wojewody mazowieckiego.
Z takim uzasadnieniem absolutnie nie chce się zgodzić dyrektor Samodzielnego Publicznego Zespołu Zakładów Opieki Zdrowotnej w Pionkach, Aleksander Gawlik. - To jest zwyczajnie nieprawda. Ja to wszystko wyjaśniałem. Są to informacje, które nie mają pokrycia w rzeczywistości. Pamiętajmy, że nasz szpital ma obecnie trzy oddziały. Jeżeli jest konieczne przewiezienie pacjenta na inny oddział do szpitala w Radomiu, my to robiliśmy. Zresztą wynajmuję do tego karetki i ponosimy spore koszta. W tym roku jest to już ponad 30 tysięcy złotych – mówi.
Nowe przepisy i wskaźniki. Pionkowskie pogotowie bez szans?!
Zmiany,
które pociągną za sobą likwidację stacji pogotowia ratunkowego w
Pionkach wydają się
nieuchronne. To nie tylko dostosowanie się do
wskaźników Ministerstwa Zdrowia, jedna karetka na 33 tysiące
mieszkańców, ale pojawiające się coraz wyraźniej głosy o
utworzeniu zespołów ratownictwa przy jednostkach straży pożarnej.
- W tym momencie decydujący głos w sprawie rozmieszczenia zespółów ratownictwa medycznego w Pionkach ma Minister
Zdrowia. Pamiętajmy tylko, że taka decyzja
byłaby niezgodna ze wcześniej przyjętym przezn ministerstwo
wskaźnikiem – dodaje rzecznik wojewody mazowieckiego.
Najbliższe dni będą obfitowały w spotkania. Z Minister Zdrowia Ewą Kopacz, swój przyjazd do Pionek i konsultacje w tej sprawie planują wojewoda lub wicewojewoda mazowiecki.
Jedno jest pewne. Ciężko o optymizm. Odsunięcie decyzji o likwidacji pogotowia o 3-6 miesięcy jest jak najbardziej realne. Do całkowitego zwycięstwa droga jest jeszcze bardzo daleka. Tym bardziej, że służby wojewody mazowieckiego, które przecież podjęły taką decyzję twardo obstawają przy swoim i nie mają żadnych złudzeń. - Moim zdaniem znaczna część wystąpień to są populistyczne działania samorządowców. W tym momencie decydujący głos należy do Minister Zdrowia. Wszelkie argumenty merytoryczne i organizacyjne przemawiają za zaproponowanym przez nas planem. Jeżeli dane jednostki zgłaszały uwagi, rozpatrywaliśmy je. Przyznam, że w kilku przypadkach przekonali nas i dokonaliśmy drobnych zmian. Niestety w przypadku Pionek nie ma to racji bytu. Żadne argumenty, poza populistycznymi nie przemawiają za tym, żeby pozostawić stację pogotowia w Pionkach – twierdzi rzecznik wojewody, Ivetta Biały.
Najgorsze co może się stać, to wykorzystanie pogotowia do walki politycznej. W tej sprawie wszyscy powinni mówić jednym głosem. Podejmować rzeczywiste działania, które mogą przynieść efekt. Lokalni politycy doskonale pamiętają o zbliżających się wyborach samorządowych. Dlatego jak grzyby po deszczu powstają komitety, słane są pisma z pełnymi oburzeniami sprzeciwami. Jaka jest rzeczywista wartość i efektowny skutek takich działań? Nie nam to oceniać.
Nie podlega wątpliwości, że stracą na tym wszyscy. Miasto i szpital na prestiżu. Mieszkańcy na szybkości świadczonych usług i pomocy w zakresie ratowania zdrowia i życia. Tutaj w grę wchodzą nie minuty, ale nawet sekundy. A co z pracownikami pionkowskiego pogotowia? Przecież to około 40 osób do zwolnienia i 250 tysięcy złotych odszkodowań. Praktycznie wszystko wskazuje ZA pozostawieniem pogotowia w Pionkach. Szkoda tylko, że inaczej myślą urzędnicy w Warszawie.








geopard.pl


Ukryj komentarze Dodaj komentarz