Wykonawca
nie pozostawia złudzeń. Ten projekt był do kitu. Błędy w sztuce
budowlanej i w samym projekcie. Do tego wandalizm. Efektem jest
rozpadające się ogrodzenie Ogródka Jordanowskiego. Miejsca, które
miało być chlubą Pionek. Na razie elementy ogrodzenia nie spadły
na żadne z bawiących się dzieci, ale czy trzeba czekać na jakiś
wypadek?!
Nasze miasto może pochwalić się najpiękniejszym i najbardziej funkcjonalnym placem zabaw w regionie radomskim. Korzystają z niego nie tylko dzieciaki z Pionek. Przyjeżdżają tu również rodzice ze swoimi pociechami z ościennych miejscowości a nawet z Radomia. Co widzą? Walające się w nieładzie fragmenty ogrodzenia, powyginane przęsła a nawet puste miejsca po brakujących częściach płotu. Dochodzi do tego, że z porozbijanych części słupków na boisku do koszykówki oznacza się bramki do gry w piłkę nożną.
Przypomnijmy, że przetarg na wykonawcę, same prace a następnie odbiór miały miejsce w 2008 roku za rządów byłego burmistrza Romualda Zawodnika. Za najkorzystniejszą uznano wówczas ofertę złożoną przez firmę „Sław-Bud” z Owadowa. Firma ta wykonuje prace na terenie całej Polski. Gdynia, Młodocin, Piaseczno, Gdańsk. To tylko przykładowe lokalizacje. - Od samego początku projekt na to ogrodzenie był do kitu. W miejscach publicznych powinny być mocniejsze słupki niż te przy Ogródku Jordanowskim, które mają 20 na 40 centymetrów. Same bloczki są poukładane jak klocki lego. Sugerowałem, że projekt jest zły. Taki otrzymałem od miasta i musiałem go wykonać. Dodam, że te same słupki chciano zastosować przy mocowaniu wiszących bram. Na własny koszt je wymieniłem. Ogrodzenie jest zrobione zgodnie z projektem miasta a wnioski trzeba wyciągnąć sobie samemu – podsumował całą sprawę przedstawiciel firmy „Sław-Bud”, Sławomir Strzałkowski.
Na zdjęciach możecie zobaczyć w pełnej okazałości działalność wandali i „bubel” projektowy. Słupki przewrócono zarówno przy samym Ogródku jak i przy sąsiadujących z nim Warsztatach Terapii Zajęciowej.
Fatalnie zaprojektowane ogrodzenie Ogródka Jordanowskiego to problem doskonale znany w naszym mieście. Słupy podtrzymujące płot nie mają zbrojeń i nie mają prawa się trzymać. Dodatkowo swoje zrobiła bezmyślna siła chuliganów, którzy chyba dla zabawy przewracają kolejne części płotu. Tyle tylko, że gdyby został wykonany ze wszystkimi prawidłami sztuki budowlanej, nie miałby się prawa przewrócić.
W ten sposób w jednym z najpopularniejszych punktów Pionek mamy bubel za ponad 200 tysięcy złotych. Władze zgłaszały do wykonawcy usterki. Ten w miarę możliwości je naprawiał. Po kilku tygodniach wszystko wracało do stanu poprzedniego. Nie da się poprawić czegoś, co od samego początku jest popsute. - Niedługo całość się przewróci. Chyba ktoś ślepy to zamawiał – powiedział jeden z mieszkańców spotkany na ulicy Leśnej.
Odpowiedzialnośc za tą fuszerkę jak zawsze się rozmyła. Jedni zganiają winę na drugich, ale czy przeciętnego mieszkańca Pionek interesuje kto jest temu winny? Ustalenie winy nie poprawi wyglądu ogrodzenia. Swoją drogą ktoś to ogrodzenie przecież projektował i ktoś je odbierał. - Znam się na tym, bo pracowałem na wielu budowach. Ogrodzenie zostało zrobione niefachowo. Cegła na cegle, bez zbrojenia. Nie ma żadnego zakotwiczenia. Dla mnie to jest bubel. Widocznie ktoś złożył zamówienie, chuligani nie mają co robić i teraz ktoś będzie miał u siebie ładne ogrodzenie. Podobnie część po części już dawno temu było rozbierane ogrodzenie na ulicy Wspólnej przy bagnach. Znikały całe przęsła. Kiedyś była tam siatka. Teraz nie ma już nic. Wszystko zniknęło – powiedział nam pan Mirek z ulicy Sienkiewicza.








geopard.pl


Ukryj komentarze Dodaj komentarz