Miasto Pionki wprowadza nowy system
wykrywania i alarmowania ludności. Co kryje się pod tą tajemniczą nazwą?
Zagrożenie atomowe czy naloty lotnicze to obecnie sprawy traktowane z gatunku tych na pograniczu fantastyki. Inaczej ma się sprawa z zagrożeniami wywołanymi skażeniem chemicznym. Głównie ze względu na specyfiką działalności części pionkowskich zakładów a nawet bliskość puławskich Azotów, gdzie przecież składowane są spore ilości amoniaku.
Najszybszą drogą do ostrzeżenia mieszkańców Pionek przed skażeniem są systemy akustyczne, czyli syreny. Obecnie na terenie naszego miasta rozmieszczonych jest 5 takich urządzeń. Na Alejach Lipowych, okolice Urzędu Miasta (dokładniej rzecz biorąc dach ZSP nr1), w pobliżu szkoły podstawowej nr2, na Starej Kolonii i oczywiście na terenie Pronitu. Całością steruje system radiowo-komputerowy, który znajduje się w budynku UM. – Niestety większość ludzi nie potrafi się zachować po usłyszeniu syreny. Lekceważą ten dźwięk i nie reagują. Jeżeli słyszy się syrenę należy włączyć radio, telewizor. Generalnie zasada jest taka, że syrena daje informację o jakimś zagrożeniu – powiedział nam Marek Konofalski, odpowiedzialny w pionkowskim urzędzie za sprawy obrony cywilnej i wojskowości.
W tym wszystkim najważniejsza jest edukacja ludzi, żeby wiedzieli jak się zachować w przypadku konkretnych zagrożeń. – Na przykład przy wycieku amoniaku najlepiej schronić się w piwnicy lub na najniższych kondygnacjach. Amoniak unosi się do góry. Inaczej jest w przypadku chloru, który ściele się nisko – dodaje nasz rozmówca.
Co tak naprawdę oznacza wprowadzenie
nowego systemu wykrywania i alarmowania ludności? Przede
wszystkim zmieni się
rozmieszczenie syren. Nastąpi zagęszczenie tych urządzeń na terenie miasta. –
Oddzielne syreny będą na terenie byłego Pronitu. Ich zadaniem będzie
alarmowanie o skażeniach miejscowych tylko na terenie zakładu – przyznaje Konofalski.
Powołane zostaną również drużyny analiz, wykrywania i alarmowania, które będą
mogły składać się z pracowników służb komunalnych czy ochotniczej straży
pożarnej.
Możemy jednak spać spokojnie. Jak udało nam się dowiedzieć ilość amoniaku znajdująca się na terenie Pronitu nie powinna być szkodliwa dla mieszkańców Pionek. W przypadku jakiegokolwiek skażenia, zagrożenie wystąpi miejscowo, tylko na terenie zakładu. Swego czasu po mieście chodziły plotki, że ilość materiałów wybuchowych składowanych na Pronicie stanowiłaby poważne zagrożenie dla sąsiadujących z zakładem osiedli. Nigdy nie udało się tego oficjalnie potwierdzić. O takich praktykach nie może być obecnie mowy.








geopard.pl


Ukryj komentarze Dodaj komentarz