Jeżeli
szukacie w Pionkach atrakcji na długi majowy weekend, to doradzamy zmianę
planów i wyjazd poza miasto. Podczas najbliższych dni w naszym mieście nie ma
co liczyć na ciekawe imprezy, które mogą się cieszyć większym zainteresowaniem.
Przyjrzyjmy się ofercie Miejskiego Ośrodka Kultury. W końcu ta placówka powinna pobudzać życie tego miasta i odpowiadać za organizację i przygotowanie imprez skierowanych do mieszkańców Pionek.
Niedziela to III Przegląd Pieśni Patriotycznej Klubów Seniora Ziemi Radomskiej Pionki 2010. Doceniamy i szanujemy inicjatywę i wszystkich artystów, którzy wezmą udział w tym konkursie. Pytanie tylko, do kogo ta oferta jest skierowana i czy jest w stanie przyciągnąć jakąś publikę. Z wyłączeniem samych zainteresowanych i pracowników MOK-u.
Od poniedziałku przez trzy kolejne dni w ramach Kina Konesera w kawiarni Mokka wyświetlane będą filmy Jana Jakuba Kolskiego. Gościem specjalnym pokazów będzie znana aktorka Grażyna Błęcka-Kolska. Wszyscy zainteresowani będą mogli zobaczyć takie filmy, jak: „Szabla od komendanta”, „Historia kina w Popielawach”, „Afonia i pszczoły”. Wszystko fajnie, z jednym małym wyjątkiem. Wstęp tylko za zaproszeniami. Impreza dla ograniczonej publiki, bo nigdzie nie jest podane, w jaki sposób takie zaproszenie można zdobyć. Czy ambitne polskie kino jest w stanie zainteresować przeciętnego mieszkańca Pionek? Pytanie chyba retoryczne.
Przegląd
pieśni patriotycznej i trzy polskie filmy, to jest cała propozycja MOK-u w prawie 20 tysięcznym mieście, na
długi majowy weekend. Pozostawiamy to bez komentarza.
Można nam zarzucić, że się czepiamy. Nie wymagamy jednak ściągania do miasta gwiazd z pierwszych stron gazet i urządzania wielkich koncertów. Wystarczą ciekawe pomysły, troszkę zaangażowania a przede wszystkim chęć zrobienia czegoś dla szerszego odbiorcy. Wydaje się, że wszystkie dotychczasowe imprezy organizowane przez MOK można zaliczyć do gatunku niszowych. Ściśle określona grupa osób, z reguły bardzo wąska.
W obecnych czasach młody człowiek ma dużo pokus i ciężko skupić jego uwagę, przyciągnąć czymś ciekawym. Propozycje serwowane przez pionkowską placówkę kulturalną z pewnością nie zainteresują młodzieży. Pozostaje im spędzenie czasu przed komputerem lub spacery po mieście. O festynach mogą chyba zapomnieć.
Nie tak dawno burmistrz Janeczek powiedział w wywiadzie, że działalność Miejskiego Ośrodka Kultury to proces wychowawczy. Wychodzi na to, że to bardzo długi proces, którego efektów nie widać. Być może w ten sposób burmistrz tłumaczył nieudolne działania jakie są prowadzone przez MOK.







geopard.pl


Ukryj komentarze Dodaj komentarz