Skromna wypożyczalnia sprzętu sportowego, pomosty, kilkanaście ławek,
boiska do siatkówki i piłki nożnej plażowej, w okresie letnim 3-4 ratowników.
To wszystko, co ma do zaoferowania pionkowski ośrodek wypoczynkowy nad Stawem
Górnym.
Mimo tego w letnich miesiącach kąpielisko cieszy się naprawdę dużym zainteresowaniem. Nie każdego stać przecież na zagraniczne wojaże czy nawet wyjazdy nad polskie morze. Wiosną i jesienią jest częstym miejscem spacerów i prawdziwą oazą dla wędkarzy.
Mało kto już chyba pamięta o domkach, które jeszcze kilka lat temu
straszyły swoim wyglądem. Nawet
w latach ’90 cieszyły się jeszcze przecież sporym
zainteresowaniem. Niestety pogarszająca się sytuacja ekonomiczna miasta, brak
środków na ich konserwację i utrzymanie, spadek zainteresowania, przyczyniły
się do ich rozbiórki. Jeden z typowych reliktów minionej epoki. Nikomu nie
potrzebny, niczemu niesłużący. Z roku na rok niszczejące domki groziły
zawaleniem a nawet pożarem. W końcu zostały rozebrane.
Nadal stoi natomiast olbrzymi budynek gospodarczy. Jego stan również nie jest najlepszy, ostatnio naprawiony został dach by woda nie ciekła do środka. Swego czasu były tam organizowane dyskoteki, służył za punkt gastronomiczny. Chociaż ośrodek nad stawem należy do miasta, to miasto nie ma uprawnień do prowadzenia działalności gospodarczej. Dlatego tez stara się ten budynek wydzierżawić. – W maju ogłosimy przetarg na dzierżawę tego budynku. Niestety od lat nie ma praktycznie chętnych. Przez krótki okres budynek był w dzierżawie prywatnej osoby i firmy z Radomia. Od tamtej pory kompletnie nikt się nim nie interesuje. Nie mam pojęcia, dlaczego tak jest – przyznał zastępca burmistrza, Stanisław Mazur.
Jak co roku w ramach prac konserwacyjnych naprawione zostaną
pomosty, wycięte zarośla rosnące w wodzie. Miejski Zarząd Oświaty i Sportu,
którzy zarządza ośrodkiem nad stawem zapewni również ratowników. Do dyspozycji
będą kajaki i rowery wodne. Niektórzy powiedzą, że to mało i można narzekać na
brak atrakcji. Kierowniczka MZOiS-u Jolanta Mączyńska broni się. – W ubiegłym roku próbowaliśmy organizować
imprezy. Plakaty były rozklejone na mieście, w kościołach, staraliśmy się to
rozreklamować. Turniej piłki nożnej plażowej, wyścigi na kajakach. Chociaż w
okresie letnim kajaki cieszą się naprawdę sporym powodzeniem, nie było tym
żadnego zainteresowania. Organizowane nad stawem Sobótki Janki Wianki, regaty
kajakowe osób niepełnosprawnych, turniej siatkówki plażowej PTS, również nie
cieszą się zbytnim zainteresowaniem. Oprócz osób bezpośrednio w to zaangażowanych,
mało który z mieszkańców miasta bierze w tych imprezach udział.
- Fajnie, że w naszym mieście istnieje taki ośrodek i można tutaj jakoś spędzić czas. Szkoda tylko, że nic tu się nie dzieje. Przydałoby się to troszkę wyremontować i poprawić warunki. Nie wiem, dlaczego na przykład rozebrano te domki campingowe. Latem przychodzimy tu się kąpać i jest naprawdę dużo ludzi. Czasem nie ma nawet gdzie rozłożyć ręcznika. Jednak część ludzi obawia się wchodzić do wody. Niektórzy dostawali nawet jakiejś wysypki – powiedzieli nam spotkani nad stawem Bartek i Wioletta.
Zarówno kajaki, jak i blaszane przebieralnie zostały wywiezione
znad stawu by uchronić je przed
dewastację i rozebraniem. W okresie letnim
wszystko wróci na swoje miejsce. – Nie jesteśmy
w stanie zabezpieczyć całego terenu. W okresie letnim nasi pracownicy dyżurują
do 18-19. Szczególnie w czasie matur zaczynają się tam ogniska, dochodzi do
zniszczeń. Informowałam o tym zarówno straż miejską i policję – powiedziała
nam dyrektor MZOiS-u.
Ciekawe, ambitne i mocno futurystyczne plany na zagospodarowanie ośrodka nad stawem miał były burmistrz Romuald Zawodnik. Wybudowanie wieży, restauracja na wyspie, zjeżdżalnia w kształcie koła, która będzie sama napędzała się wodą. Ciężko sobie to wyobrazić a chyba jeszcze ciężej byłoby wszystkie te pomysły finansowo zrealizować.
- Rozważaliśmy pozbycie się betonowych płyt, którymi wyłożone są zejścia do wody. Jak się okazuje wiąże się to nie tylko ze sporymi nakładami finansowymi, ale również ze skomplikowanymi pozwoleniami odpowiednich służb – dodała Jolanta Mączyńska.
Wychodzi na to, że tak jak praktycznie większość spraw w naszym mieście, tak i ośrodek nad stawem swój wygląd i małą atrakcyjność zawdzięcza brakom finansowym. Nieraz jednak wystarczy mieć ciekawy pomysł, niekoniecznie wiążący się ze sporymi nakładami pieniężnymi. Jak widać pomysłów w Pionkach brakuje. Wygląda na to, że wszyscy chętni ochłody i kąpieli jeszcze długo będą się musieli zadowalać obecną bylejakością.








geopard.pl


Ukryj komentarze Dodaj komentarz