Na początku były obawy, ale akcja zakończyła się pełnym powodzeniem.
Najważniejsze były nie liczby i ilość osób, które zarejestrowały się jako potencjalni dawcy szpiku kostnego. Liczyło się przełamywanie stereotypów, uświadamianie i pokazywanie, że każdy z nas ma możliwość uratować ludzkie życie.
W środę w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych numer 1 w Pionkach każdy chętny mógł zarejestrować się jako potencjalny dawca szpiku. Współorganizatorami akcji byli: Fundacja Baza Dawców Komórek Macierzystych Polska oraz Siatkarska Liga Szpiczastych. W ciągu niecałych sześciu godzin zgłosiło się i oddało krew około 70 osób. Każdy z nich może być potencjalnym dawcą i uratować życie drugiego człowieka chorego na białaczkę.
Reklama
Środowa akcja potrwała od godziny 10 do 16. Wcześniej została dobrze rozreklamowana w lokalnych mediach, poprzez ogłoszenia na mieście i w kościołach. - Obawiałam się, że będzie mniej osób. Różnie bywa z tą świadomością w mniejszych miastach. Jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona, bo zarejestrowało się około 70 osób – powiedziała nam nauczycielka z technikum „czerwonego”, Małgorzata Sulima.
Zaczęło się od siatkówki
Pomysł przeprowadzenia akcji pod nazwą „Dzień dawcy szpiku w Pionkach. Młodzież w walce z białaczką” narodził się podczas ostatnich meczów charytatywnych z udziałem najlepszych polskich klubów siatkówki. Wtedy po raz pierwszy zawitała do Pionek Siatkarska Liga Szpiczastych. Pomysłodawcą całej akcji jest Jakub Pastuszka, chory na białaczkę siatkarz Czarnych Radom. Wolontariuszkami podczas spotkań siatkówki były trzy uczennice ZSP Nr 1, Ania Stawczyk, Martyna Wojtalik i Kasia Krawczak. To one zaraziły resztę osób pomysłem, zainteresowały nauczycielki i zaprosiły Siatkarską Ligę Szpiczastych do swojej szkoły.
- Nasi uczniowie przygotowali prezentacją multimedialną. Na lekcjach były prowadzone prelekcje, które miały na celu uświadamiać i zachęcać do tego, by rejestrować się jako potencjalny dawca szpiku – dodaje Małgorzata Sulima.
Były obawy
Przed środową akcją w ZSP Nr 1, organizatorzy nie ukrywali swoich obaw. Problemem mogła być niska świadomość mieszkańców i chęć do niesienia pomocy. Wszystko to okazało się nieprawdą. W ciągu prawie 6 godzin zarejestrowało się około 70 osób, co na pierwszą tego typu akcję prowadzoną na szeroką skalę jest naprawdę niezłym wynikiem. Każda z osób, które oddały krew, mogą uratować komuś życie. Znajdą się w Bazie Dawców Komórek Macierzystych, bo trzeba pamiętać, że dawca musi być zgodny z biorcą. Dlatego też takie ważne jest to, żeby jak najwięcej ludzi się zarejestrowało.
Najważniejsza jest świadomość
Gościem podczas akcji w technikum „czerwonym” był Krzysztof Pastuszka, ojciec chorego na białaczkę siatkarza Czarnych Radom i jeden ze współorganizatorów Siatkarskiej Ligi Szpiczastych. Dzięki tej organizacji w ciągu niecałego roku zarejestrowało się około 1600 potencjalnych dawców szpiku.
- Najważniejszym zadaniem jest promowanie naszej akcji i przekazywanie problemu. Przygotowania do dzisiejszego dnia trwały około trzech tygodni. Tutaj nie jest najważniejsza ilość. Chodzi o przekonanie do decyzji o rejestracji. Świadomość w społeczeństwie jest coraz większa. Nasza Siatkarska Liga Szpiczastych wciąż się rozwija. Po akcji w Pionkach będziemy mieli ponad 1600 potencjalnych dawców – przyznaje Krzysztof Pastuszka.








geopard.pl

