Stężenie siatkarskich gwiazd na jeden metr kwadratowy hali w Pionkach było w środę rekordowo wysokie od wielu lat w naszym regionie.
Kibice, którzy wybrali się na mecz Mistrzów Polski, Skry Bełchatów z Jastrzębskim Węglem, jako jedni z pierwszych w Polsce mogli zobaczyć testowanego przez Skrę, 22-letniego atakującego z Kuby. Armando Danger zagrał z numerem 11. Po raz pierwszy w barwach ekipy z Bełchatowa zaprezentował się we wtorkowym meczu towarzyskim wygranym z reprezentacją Algierii 3:2.
Oprócz niego zagrali: Mariusz Wlazły, Daniel Pliński, Wytze Kooistra, Miguel Angel Falasca, Michał Winiarski, Zbigniew Bartman czy Rob Bontje. Zawodnicy, którzy stawili się w naszym mieście dość szybko sprawili, że kibice zapomnieli o nieobecnych. W obu drużynach ze względu na trwające Mistrzostwa Europy zabrakło kilku zawodników. Do Pionek nie przyjechali: Karol Kłos, Bartosz Kurek, Aleksandar Atanasijević (Serbia), Marcin Możdżonek, Michał Bąkiewicz, Paweł Zatorski oraz Michał Kubiak.
Reklama
Po meczu udało nam się porozmawiać z hiszpańskim rozgrywającym Skry, Miguelem Angelem Falascą i trenerem tego zespołu, Jackiem Nawrockim. Zapytaliśmy o atmosferę i ocenę gry swojej drużyny.
- To był mecz charytatywny, ale dla mojego zespołu również ważny pod kątem sportowym. Do tej pory mało graliśmy i to spotkanie, chociaż charytatywne, było bardzo ważne w naszych przygotowaniach. Dlatego też graliśmy na poważnie. Mieliśmy dobre momenty i to było niezłe przetarcie przed zbliżającą się walką o tytuł Mistrza Polski. Na meczu była naprawdę dobra atmosfera. Widziałem, że ludzie byli zadowoleni, bo to było dobre spotkanie. Pokazaliśmy kilka fajnych ataków i zagrań. Cieszę się, że publiczność była aktywna i tak żyła grą – powiedział w rozmowie z Pionki24 hiszpański rozgrywający Skry, Miguel Angel Falasca.
- Na tym etapie przygotowań obie drużyny wychodzą i pokazują, to co potrafią na dzień dzisiejszy. Wiadomo, że każdy jest w okresie przygotowawczym. Trzeba jednak pamiętać, że tego czasu do ligi zostało bardzo mało, bo tylko dwa tygodnie. Kapitalna atmosfera na meczu. Jak tylko możemy, to zawsze bierzemy udział w tego typu imprezach. Najważniejszy jest cel charytatywny i ten uśmiech dzieciaków – przyznał po meczu trener Skry, Jacek Nawrocki.








geopard.pl

